[TYLKO U NAS] E. Siemaszko o rzezi wołyńskiej: To była walka z polskością i z Kościołem katolickim

To była walka nie tylko z polskością. To była walka z Kościołem katolickim – mówiła o zbrodni wołyńskiej w środowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie Telewizji Trwam współpracownik IPN i badacz zbrodni wołyńskiej inż. Ewa Siemaszko.

– Niszczenie kościołów, kaplic, napady na księży i ich bardzo okrutne mordowanie, napady na kościoły z wiernymi (…) – to są symptomy tego, że Kościół rzymskokatolicki był niepożądany na tych ziemiach – mówiła inż. Ewa Siemaszko.

Wczoraj obchodziliśmy 75. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Data ta nawiązuje do „krwawej niedzieli”, czyli kulminacji ukraińskich mordów na Polakach.

– Ta zbrodnia rozpoczęła się wcześniej, nawet nie w 1943 r., tylko w 1942 r., a nawet możemy powiedzieć, że faza pregenocydalna, czyli pierwsze akty zwiastujące ludobójstwo, miały miejsce w 1939 r. Rok 1943 był natomiast kulminacją tych zdarzeń na Wołyniu, 1944 r. – w Małopolsce wschodniej. 11 lipca 1943 r. jednocześnie zaatakowano ok. 100 miejscowości, w których mieszkali Polacy. Ofiarą padli wierni w czterech kościołach, jednej kaplicy. Natomiast napady w dni świąteczne miały miejsce również w innych terminach. We wszystkie święta rzymskokatolickie to tu, to tam, na Wołyniu, w Małopolsce napadano na Polaków. Ja naliczyłam 701 napadów właśnie w dni świąteczne – wyjaśniała współpracownik IPN.

Szacuje się, że w „krwawą niedzielę” zamordowano 8 tys. Polaków. Badacz zbrodni wołyńskiej podała, jak eksterminacja wyglądała w poszczególnych okresach.

– Od 1939 r. (…) na Wołyniu zginęło ok. 60 tys. naszych rodaków. Biorąc pod uwagę cały obszar tej zbrodni, to znaczy południowo-wschodnie województwa II RP nazywane Małopolską Wschodnią, na Lubelszczyźnie, południowych ziemiach obecnej Polski, na południowym Polesiu zginęło łącznie ok. 130 tys. Polaków – powiedziała inż. Ewa Siemaszko.

Pytana o środowe uroczystości upamiętniające rzeź wołyńską odpowiedziała, że były dobrze zorganizowane. Pierwszy raz godnie upamiętniono ofiary zbrodni – zaznaczyła.

– Po raz pierwszy uroczystości były na tak wysokim poziomie politycznym, państwowym. Był premier, list prezydenta, marszałkowie Sejmu i Senatu, niektórzy ministrowie, wojsko, IPN i wicepremier. Tak licznej reprezentacji władz na uroczystościach poświęconych zbrodni wołyńskiej do tej pory nie było. Po raz pierwszy tej zbrodni nadano odpowiedni wymiar. Za to jestem bardzo wdzięczna – podkreśliła.

Inż. Ewa Siemaszko skomentowała też wizytę na Ukrainie prezydenta polski Andrzeja Dudy.

– Nagła, niespodziewana, a tym bardziej dla nas wzruszająca i cenna była ta wizyta. To, że pan prezydent pokłonił się ziemi zroszonej krwią tam, gdzie leżą kości naszych rodaków, a nie ma nic, prócz pola, to myślę, że na taką chwilę kilkadziesiąt lat czekali ludzie, którzy przeżyli tragedię wołyńską i dla nich to było coś wyjątkowego – wyraziła opinię inż. Ewa Siemaszko.

 

TV Trwam News/RIRM

 

 

 

drukuj