fot. Paweł Palembas

[TYLKO U NAS] Dr Sagan: Nowelizacja Prawa łowieckiego jest ustawą napisaną na emocjach i interesie niektórych osób

Zmiany wprowadzone przez nowelę Prawa łowieckiego mogą spowodować dużo niekorzystnych zmian nie tylko w charakterze kulturowym – tradycji, etyki, zasad wypracowanych przez dziesięciolecia – ale również bezpośrednio negatywnie oddziaływać na polską przyrodę. Te zmiany mogą niekorzystnie wpłynąć na to, co wydarzy się w ekosystemach leśnych, polnych oraz polno-leśnych – powiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja dr inż. Jacek Sagan, wiceprzewodniczący oddziału Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa w Warszawie. Odniósł się w ten sposób do podpisanej w piątek przez prezydenta Dudę noweli ustawy o Prawie łowieckim.

Nowelizacja Prawa łowieckiego jest ustawą napisaną na emocjach i interesie niektórych osób – powiedział dr Jacek Sagan.

Ta ustawa nie podnosi tradycji, etyki, elementów kultury, dziedzictwa, jakim jest łowiectwo. Moim zdaniem wymaga ona jeszcze dużo pracy, doprecyzowania, tudzież przywrócenia formy pierwotnej ustawy ze wskazaniem najważniejszych elementów, czyli skonsumowaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Nic więcej – zaznaczył rozmówca portalu Radia Maryja.

Zamiana dotycząca szacowania szkód może być niekorzystna nawet dla samych rolników – dodał, odnosząc się do zmian, które wprowadza ustawa.

Sama propozycja szacowania szkód łowieckich i ich forma jest w moim odczuciu kolejną formą rozwiązania oczekiwań ze strony rolników, szczególnie tych, którzy zetkneli się z problemem pozyskiwania odszkodowania za straty poniesione przez występującą tam zwierzynę. Jednak te zmiany nie są dobre nawet dla samych rolników. Teraz rolnicy będą musieli bardzo dobrze wiedzieć, do jakiej gminy należy ich działka. Będą musieli zdawać sobie również sprawę, że już od 1 kwietnia nie pójdą oni do koła łowieckiego czy zarządcy ośrodka hodowli zwierzyny – jak to było do tej pory – ale będą musieli zgłosić się do gminy, która dopiero wskaże komisję i ustali termin do wstępnego szacowania szkód łowieckich. Teraz problemem może nie być szacowanie wstępne, ale ostateczne, kiedy wszyscy w jednym czasie będą próbowali zebrać swój plon. Jeżeli będzie rolnik dobiegał zadośćuczynienia, co jest zupełnie normalnym zjawiskiem, to może być problem, ażeby wszyscy w tym samym czasie zostali ocenieni. Może być tak, że komisje, które będą musiały jeździć szacować szkody do różnych właścicieli, nie będą w stanie tego zrobić w tym samym czasie. Któryś z rolników będzie mógł trafić na złą pogodę i może nie zebrać swojego plonu – wskazał.

Zaproponowane rozwiązania wiążą się równocześnie z niepotrzebnymi wydatkami Skarbu Państwa, ponieważ będą one finansowane z budżetu Lasów Państwowych – dodał wiceprzewodniczący oddziału Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa w Warszawie.

To Lasy Państwowe będą musiały przeprowadzić szkolenia dla jednostek samorządowych; jednostek, które sprawują nadzór nad gospodarką rolną – izb rolniczych i sołtysów. (…) Szacuje się, że Lasy Państwowe wydadzą na szkolenia rocznie ok. 40 mln zł. To są koszty nieuzasadnione i niepotrzebne. Pojawia się przy tym znak zapytania: kto ma to zrobić ze strony Lasów Państwowych i czy Lasy Państwowe – jako instytucja – mają w ogóle uprawnienia do prowadzenia jakichkolwiek szkoleń. W ustawie jest wskazane bezpośrednio, że organem odwoławczym jest nadleśniczy. To on ma przeprowadzać szkolenia, co z punktu widzenia prawnego nie do końca jest zapisem słusznym – zaznaczył dr Jacek Sagan.

Dla leśnika niezrozumiały jest również zapis mówiący o tym, że udział w polowaniu mogą brać jedynie osoby pełnoletnie.

Młodzież obecnie ma dostęp do różnego rodzaju bardzo drastycznych informacji, zdjęć, filmów czy gier w internecie. Decydowanie o tym, co robią nasze pociechy, to jest – w moim odczuciu – zdecydowanie za daleko idący krok – zaznaczył dr Jacek Sagan.

Niepokojące w podpisanej przez prezydenta noweli Prawa łowieckiego są również zapisy związane z zakresem ustalania tenuty dzierżawnej (używane w gospodarce łowieckiej określenie dla czynszu dzierżawnego, jaki koła łowieckie płacą na rzecz gmin i Lasów Państwowych z tytułu użytkowania obwodów łowieckich – przyp. RIRM). Forma zaproponowana w ustawie jest technicznie niewykonalna – podkreślił rozmówca portalu Radia Maryja.

Jeżeli ktoś naliczał tenutę dzierżawną, to wie, że uchwały rad gmin w zakresie średniej ceny żyta nie są ustalone, w którym terminie mają się odbywać. Nie ma wskazanej drogi zawiadamiania przez gminy innych organów, że taka uchwała miała miejsce. Gmina może to sobie powiesić dla informacji publicznej. Ale naliczając tenutę dzierżawną i odnosząc się do ceny, jaka jest ustalana przez każdą z gmin, to robi się już problem, żeby w ramach jednego obwodu łowieckiego dowiedzieć się, ile różnych stawek do naliczenia dzierżawy za grunt zostało zaproponowanych – wskazał wiceprzewodniczący oddziału Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa w Warszawie i dodał, że zapisów trudnych do wyegzekwowania jest w tej ustawie dużo więcej.

RIRM

drukuj