[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha o unijnej reformie prawa autorskiego: To druga – po ACTA – próba wprowadzenia cenzury w sieci

To druga – po ACTA – próba wprowadzenia cenzury w internecie – powiedział dr Marian Szołucha z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Komisja prawna Parlamentu Europejskiego poparła wczoraj reformę prawa autorskiego. Projekt zaproponowany przez Komisję Europejską ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Celem jest walka z piractwem.

Regulacje przewidują m.in., że platformy takie jak Google, YouTube, czy Facebook będą musiały systematycznie skanować udostępniane przez swoich użytkowników treści, takie jak wideo czy muzykę, pod kątem przestrzegania praw autorskich.

Negatywnie projekt ocenia dr Marian Szołucha z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

– Przede wszystkim dlatego, że on może prawdopodobnie nieodwracalnie zmienić oblicze internetu i to zmienić w złym kierunku, w kierunku ograniczenia swobody wypowiedzi, w kierunku ponoszenia większych niż obecnie kosztów przez internautów, najpewniej na rzecz wielkich europejskich koncernów prasowych, które z kolei w większości należą do kapitału niemieckiego. Ten projekt zmieni też – jeśli wejdzie w życie – internet w tym kierunku, że wprowadzi bariery wejścia do działania w internecie, że już nie będzie tak prosto założyć strony internetowe i publikować – wskazuje dr Marian Szołucha.

Unijny projekt reformy prawa autorskiego jest niebezpieczny ze względów ekonomicznych, patrząc z polskiego punktu widzenia – ocenia ekspert.

– Stanie się powodem stworzenia kolejnego kanału przepływu pieniędzy od polskich internautów do niemieckich koncernów prasowych. Jest to pomysł niebezpieczny pod kątem zagrożeń, jakie niesie ze sobą dla wolności słowa, dla swobody wypowiedzi właśnie w internecie, które pozostaje medium najswobodniejszym – tłumaczy rozmówca Radia Maryja.  

Dr Marian Szołucha zaznacza, że mamy do czynienia z kolejną – po ACTA – próbą wprowadzenia cenzury do sieci.

– To jest w związku z tym bardzo niebezpieczne. Dwa artykuły, z tego, co mi wiadomo, są najbardziej kontrowersyjne, jeśli chodzi o ten projekt – to jest art. 11  i art. 13, a więc artykuł mówiący o opłatach z uwagi na zamieszczanie w internecie linków do treści pierwotnych na rzecz ich autorów, a że najwięcej w europejskim internecie treści pierwotnych publikują wydawcy niemieccy, więc właściwie byłoby to działanie na ich rzecz i w ich interesie. Druga sprawa to jest ten zautomatyzowany algorytm, który miałby przed publikacją danej treści, linku, mema, filmiku, być stosowany i filtrować tę treść pod względem naruszenia prawa europejskiego – wyjaśnia ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Kolejnym zagrożeniem wynikającym z możliwości unijnej nowelizacji prawa autorskiego jest zwiększenie liczby tzw. fake newsów w sieci – akcentuje rozmówca Radia Maryja.

– Jest zagrożenie rozprzestrzeniania się w internecie fake newsów, czyli informacji zupełnie nieprawdziwych, zmyślonych, często – jak wynika z doniesień prasowych – inspirowanych, generowanych przez specjalne grupy opłacanych czy inspirowanych przez Rosję internautów, przez roboty, które są przez Rosjan kontrolowane, przez specjalne „farmy trolli”, jak się je nazywa w powszechnym obiegu – mówi Dr Marian Szołucha.              

Obecnie serwisy internetowe nie mają obowiązku automatycznego kontrolowania treści zamieszczanych przez ich użytkowników. Muszą natomiast bezzwłocznie usunąć lub zablokować materiał, jeśli podejrzewają, że jest on nielegalnego pochodzenia.

Przyjęte przez komisję prawną stanowisko może być poddane pod głosowanie całego Parlamentu Europejskiego. Na wniosek w tej sprawie europosłowie mają czas do 2 lipca. Później ruszą negocjacje nad ostatecznym tekstem przepisów z przedstawicielami państw członkowskich.

RIRM

drukuj