[TYLKO U NAS] Dr Ł. Kister: Zabójca osiągnął swój cel – zabił jednego, przestraszył miliony

Przypominamy sobie różne transmitowane przez media zamachy terrorystyczne, egzekucje dokonywane przez terrorystów. Tutaj zobaczyliśmy to samo tylko, że w Polsce. Miliony ludzi patrzyło, jak morduje prezydenta Gdańska. To jest coś, czego nie powstydziłby się żaden terrorysta. Zabij jednego, przestrasz miliony – powiedział w „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam dr Łukasz Kister, ekspert ds. bezpieczeństwa.

Podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zamordowany został prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Ta informacja była szokiem dla wielu Polaków.

– Pierwsze informacje, jakie zobaczyłem w mediach społecznościowych, potraktowałem jako próbę podgrzania emocji w dniu, który wywoływał dość wiele antagonistycznych reakcji, ale gdy pojawił się ten pierwszy filmik i zaczęły o tym informować poważne media, poczułem trochę lęku. W dniu, w którym te finały WOŚP były radosnym i rodzinnym świętem, nigdy nie było żadnych poważniejszych albo mniej poważnych zdarzeń. Nagle doszło do morderstwa na oczach milionów widzów, którzy śledzili te wydarzenia – zaznaczył dr Łukasz Kister.

Napastnik wszedł na scenę podczas tzw. Światełka do nieba i kilkukrotnie ranił Pawła Adamowicza narzędziem.

– Ten bandyta dostaje się na scenę i – mówiąc kolokwialnie, ale tak to wyglądało – szlachtuje bagnetem prezydenta miasta Gdańska, nic sobie z tego nie robiąc i chwaląc się tym do mikrofonu jeszcze kilkadziesiąt sekund. Nikt nie reaguje… Prezydent leży zakrwawiony, a w tym czasie on mógł zabić kolejne osoby – wskazał ekspert ds. bezpieczeństwa.

Łukasz Kister dodał, że sytuacja przypomina działania terrorystów.

– Przypominamy sobie różne transmitowane przez media zamachy terrorystyczne, egzekucje dokonywane przez terrorystów. Tutaj zobaczyliśmy to samo tylko, że w Polsce – powiedział dr Łukasz Kister.

Jak wskazał ekspert, moment, który wybrał zabójca, był idealny.

– Wybrał bardzo dobry moment. Nie wiemy, jak bardzo planował ten swój zamach, bo dowiedzieliśmy się o jego chorobie psychicznej, która nie wyklucza jednak tego, że mógł się przygotować. Tutaj też tak to może wyglądać. Nie wiemy jeszcze, jakie były motywy. Wybrał, co jest przykrym stwierdzeniem, idealny moment. Miliony ludzi patrzyło, jak morduje prezydenta Gdańska. To jest coś, czego nie powstydziłby się żaden terrorysta. Zabij jednego, przestrasz miliony – podkreślił.

Zaznaczył, że nie całą winą należy obarczać pracowników ochrony.

– Firma ochroniarska realizuje takie zadania, jakie stawia przed nią organizator. Tutaj organizator prowadził imprezę masową, której nie zgłosił jako imprezy masowej. Wykorzystał jeden z przepisów ruchu drogowego. Tym samym nie musiał uzgadniać planu ochrony i realizować bardzo wielu wymagań, które wynikają z ustawy o organizacji imprez masowych. Bardzo wiele wynika więc nie z działania pracowników ochrony, ale z tego, że nie ciążyły na nich konkretne zadania i uprawnienia, jakie powinni mieć, gdyby to wydarzenie było zakwalifikowane jako impreza masowa – zaznaczył dr Łukasz Kister.

– Pozostaje więc pytanie: czy powinniśmy się pastwić nad pracownikami ochrony? Wiemy, jak to w Polsce wygląda – my udajemy, że płacimy, a ochroniarze udają, że nas chronią. Stawki za godzinę ochrony wyglądają w sposób uwłaczający godności – dodał.

RIRM

drukuj