[TYLKO U NAS] Dr K. Tracki: Religijność Witolda Pileckiego uformowana w najwcześniejszym dzieciństwie – zdeterminowała jego późniejsze oblicze

Formacja duchowa rtm. Witolda Pileckiego była bardzo silnie ukształtowana poprzez doświadczenia rodzinne. Rodził się w warunkach jak najodleglejszych geograficznie od Polski, ale dom rodzinny był przesiąknięty Polską. Pilecki modli się nie tylko poprzez pielgrzymki, modli się także w trakcie podróży i galopu koniem Bajką przez lasy pod Lidą. Autentyczna religijność, Msze św. niczym spotkania pierwszych chrześcijan w katakumbach zdeterminowały jego późniejsze oblicze – zwrócił uwagę dr Krzysztof Tracki, autor „Młodości Witolda Pileckiego”, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Dr Krzysztof Tracki wskazał, iż formacja duchowa Witolda Pileckiego była bardzo silnie ukształtowana poprzez doświadczenia rodzinne już od najmłodszych jego lat.

– Witold Pilecki nie stał się nagle osobą wierzącą. Został uformowany przez niezwykły splot minionych doświadczeń. Jest prawdą, że konsekwentnie, odkąd tylko można mówić o jego dojrzałym życiu, pracował nad swoją konstytucją moralną. Szukał, formował się w licznych pielgrzymkach, często nawet spotykając się z kpinami swojego otoczenia. Musiał dowodzić np., że nie jechał do Kalwarii Wileńskiej pociągiem z Lidy tylko szedł piechotą – zaznaczył historyk.  

Rozmówca Radia Maryja podkreślił, że w obliczu Rotmistrza mieści się „cudowne zejście zarazem rodzinnych, jak i narodowych wydarzeń”.

– Rodzina osobiście doświadczała wszystkich tragicznych konsekwencji upadku państwa w XIX w. To powstańcy listopadowi i powstańcy styczniowi. Witold Pilecki urodził się w daleko – jak mówiono wówczas – podstołecznej Syberii, czyli w Karelii, na północ od Petersburga, gdzie trafiali liczni polscy zesłańcy. Ojciec trafił tam głównie ze względu na politykę represji prowadzoną przez carat, nazywaną często „odpolaczaniem”. To była formuła, w której mieścił się m.in. zakaz podejmowania pracy przez polską szlachtę na obszarach, z których ona się wywodzi. Inaczej mówiąc, ci wszyscy, którzy potracili majątki wskutek represji popowstaniowych, musieli szukać chleba z dala od swoich rodzinnych ziem. W taki sposób ojciec Witolda trafił do Petersburga, gdzie po ukończeniu Instytutu Leśnego piął się po szczeblach kariery leśnika aż do wysokiej funkcji rewizora leśnego – mówił publicysta.

Witold Pilecki rodził się w warunkach jak najodleglejszych geograficznie od Polski, ale dom rodzinny był przesiąknięty Polską – akcentował dr Krzysztof Tracki.

– Doświadczenie dziadka-powstańca, ojca, który od podstaw musiał budować byt swojej rodziny z dala od Ojczyzny i wreszcie matki – Ludwiki Osiecimskiej, która również wywodziła się z bardzo silnie nasyconej tradycjami powstańczymi rodziny. Matki, która czytała fragmenty „Trylogii” Sienkiewicza, która karmiła dzieci głęboką religijnością. Trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć, że w Ołońcu, gdzie urodził się Witold Pilecki, nie było kościoła katolickiego. Spotkania, które musimy nazwać „Mszami świętymi”, miały charakter Mszy św. podobnych do pierwszych spotkań chrześcijan w katakumbach. Ta autentyczna, konspiracyjna religijność bardzo silnie nacechowała Witolda Pileckiego i w konsekwencji – co już jest naszą hipotezą – zdeterminowała jego późniejsze oblicze – wskazał.

Matka Żołnierza Niezłomnego bardzo dbała o to, żeby dzieci zachowały polski język, aby nie uległy duchowej (nie tylko językowej) rusyfikacji. W 1910 r. przenosi się wraz z dziećmi do Wilna, które było jednym z kilku wielkich ośrodków polskości przed wybuchem I wojny światowej.

– Wiele jest czynników, które kształtują oblicze Witolda. Kiedy Pilecki trafia do Wilna, spotyka się z ludźmi, którzy będą stanowić kwiat inteligencji polskiej Wileńszczyzny okresu międzywojennego. W skautingu wileńskim, gdzie znajduje się Pilecki, pojawiają się takie nazwiska, jak bracia Mackiewiczowie, którzy będą także jego towarzyszami w okresie walk o granice. To już jednak inny obszar zagadnień… Religijność jest uformowana w najwcześniejszym dzieciństwie, bardzo silnie pielęgnowana wpierw przez rodziców, a potem już przez samego Witolda Pileckiego (…). Przez całe swoje dojrzałe życie zachowuje niezwykle spartański, może nawet eremicki styl i stosunek do religijności. Nigdy się z nią nie obnosił, jest jednak bardzo konsekwentny i twardy. Modli się nie tylko poprzez pielgrzymki. Modli się w trakcie podróży i galopu koniem Bajką przez lasy pod Lidą. To widać w każdym jego czynie. Wreszcie przenosi to również na dzieci: najpierw modlitwa, później jedzenie. Wszystko to jest niezwykle uporządkowane. Dzięki religijności Witold Pilecki był człowiekiem niezwykle uporządkowanym moralnie. I to jest porywające! – zaznaczył historyk.

 

Rozmówca Radia Maryja zwrócił uwagę, że najbardziej istotną cechą Witolda Pileckiego było bezwzględne poświęcenie dla Polski. Rotmistrz dobrowolnie zgłosił się do obozu śmierci Auschwitz, by następnie – już po ucieczce – opowiedzieć światu o zbrodni Niemców dokonywanej na Polakach. Piekło niemieckich obozów opisane jest w „Raportach Witolda”. [czytaj więcej] 

– Dopiero pośmiertnie jego misja nabiera nowego wymiaru. Witold Pilecki zdaje się nam dzisiaj stawiać pytanie: „Gdzie rodzi się zło?”. W którym momencie zaczyna się proces wiodący do konieczności podjęcia decyzji o tym, by zatrzymać kłamstwo, zatrzymać wszelką krzywdę wyrządzaną drugiemu człowiekowi i zbiorowości? To jest ten podstawowy problem. Jeśli dzisiaj reagujemy poprzez „Raport Witolda” na kłamstwa upowszechniane na temat Polski, to znaczy oszczerstwa brzmiące w terminie „polskie obozy śmierci”, to wydaje się, że jest to najlepszy dowód, jakiej kategorii świadectwem jest Raport i całe życie Witolda. W ogóle trzeba postawić sobie pytanie: „W którym momencie prawda musi zacząć działać czynnie?”. Czy ma ona wyłącznie w sposób bierny czekać momentu, w którym zło z natury swej osłabnie, czy też musi po prostu podejmować trud? Witold Pilecki podejmował ten trud. O ile Hanna Arens stawia to obrazoburcze pytanie: „Gdzie był Bóg w Auschwitz?”, to „Raport Witolda” jest jednoznacznym dowodem na to, że był On w Witoldzie i jego działaniach, że Pilecki stojący w którymś z szeregów więźniów w pasiakach, gdy św. Maksymilian Kolbe idzie na śmierć, obserwuje go niczym Bóg. To jest właśnie ten moment. Już w tym momencie „Raport Witolda” przestaje być tylko źródłem historycznym [czytaj więcej] . To jest przekaz o wymiarze transcendentnym (…). „Raport Witolda” jest przejmującym dowodem na to, że w każdej zbiorowości mamy do czynienia z dobrem i złem, a wolność, jaką Bóg nam dał, jest jednocześnie zobowiązaniem do dokonania właściwego wyboru – wskazał dr Krzysztof Tracki.

Monika Bilska/Karolina Gierat/RIRM

drukuj