fot. facebook.com/Czesław Hoc

[TYLKO U NAS] Cz. Hoc: W 2018 roku z Morza Bałtyckiego wyciągnięto ok. 170 ton odpadów połowieckich

Ostatnio realizowany był program, gdzie zbierano utracone narzędzia połowowe m.in. tzw. sieci widmo. Okazało się, że w 2018 roku, w tej jednej akcji wyciągnięto około 170 ton różnych odpadów połowieckich. Cała akcja była pomysłem Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej – mówił w poniedziałkowych ,,Aktualnościach Dnia” na antenie Radia Maryja, europoseł Czesław Hoc, członek komisji ds. rybołówstwa.

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej wystosował list do komisarza Unii Europejskiej ds. środowiska gospodarki morskiej i rybołówstwa o dramatycznym stanie morza Bałtyckiego. Polski minister żąda od Unii Europejskiej podjęcia konkretnych działań, aby uratować morze Bałtyckie w tym dramatyczną sytuację polskiego rybołówstwa.

– To słuszne i zasadne działania. Już od kilku miesięcy mówię w komisji rybołówstwa o tej sytuacji. Nie chodzi tylko o katastrofę w aspekcie zasobów ryb, przede wszystkim dorsza, ponieważ już go prawie nie ma. Możemy mówić tutaj o wielu przyczynach, ale największą jest błąd Komisji Europejskiej, która zawiadamia o zasobach i gospodarowaniu rybołówstwem morskim. Miało być to rybołówstwo zrównoważone; niestety, te ,,strategiczne” działania Komisji Europejskiej poniosły fiasko. Jedną z największych przyczyn, jeśli chodzi o zasoby dorsza oraz innych ryb, są połowy paszowe, przemysłowe. Niejednokrotnie mówi się, że były to pływające fabryki śmieci zasobów żywych w Bałtyku (…). Problemem jest także działalność człowieka, który zanieczyszcza morze odpadami (…). Warto podkreślić, że Komisja Europejska postrzegała polskich rybaków jako tych, którzy niszczą zasoby, a także ponad limit wyławiali ryby. Okazało się, że była to fikcja i złe postrzeganie polskich rybaków – tłumaczył Czesław Hoc.

Dziwi obojętność Komisji Europejskiej, ponieważ niejednokrotnie były podejmowane w tej kadencji Parlamentu Europejskiego akcje, które miały na celu zwrócenie uwagi na wszystkie złe rzeczy dziejące się w Bałtyku. Niestety, teraz jest konieczność ratowania Morza Bałtyckiego.

– Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej działa w istotny sposób i próbuje przeciwdziałać. Różne organizacje pozarządowe także bardzo aktywnie działają w tym aspekcie. Ostatnio realizowany był program, gdzie zbierano utracone narzędzia połowowe m.in. tzw. sieci widmo. Okazało się, że w 2018 roku, w tej jednej akcji wyciągnięto około 170 ton różnych odpadów połowieckich. Cała akcja była pomysłem Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (…). Mamy w pamięci przypadek Nowej Funlandii, gdzie w skutek przełowienia całkowicie zniknęły dorsze w tej części morza. Okazuje się, że po 16 latach nie odnowiło się stado dorszy, a wcześniej było ich zatrzęsienie – podkreślił europoseł.

Unia Europejska proponowała polskiemu rybakowi zezłomowanie niektórych jednostek. Był to ból i dramat rodzin, które od pokoleń zajmowały się rybołówstwem. Rybakom w zamian zaproponowano aquaturystykę, jednak ten sposób mija się z celem patrząc na małą ilość ryb.

– Jest światełko w tunelu, ponieważ jest Europejski Fundusz Morski i Rybacki w nim mamy trzy filary: rybołówstwo, aquakultura i przetwórstwo rybne. W tym aspekcie priorytetem jest łodziowe, przybrzeżne rybołówstwo bałtyckie. Pracujemy teraz nad tym, aby chronić przede wszystkim rodzinne gospodarstwa oraz przybrzeżne rybołówstwo bałtyckie, dlatego że jest to przyszłość, jeśli chodzi o pokolenia – zaznaczył gość poniedziałkowych ,,Aktualności dnia”.

Cała rozmowa z europosłem Czesławem Hocem w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj]

RIRM

drukuj