fot. Katarzyna Cegielska

[TYLKO U NAS] Ch. Biedermann: W sieci tworzą się nowe punkty, które można zaatakować

W sieci tworzą się nowe punkty, które można zaatakować. Obecnie wszystko – włącznie z zegarkami – może być wykorzystane po to, żeby zyskać dostęp do większych sieci, albo żeby coś przechwycić – powiedział Christopher Biedermann, seasoned executive in telco and infra businesses, cybersecurity expert, PKP Energetyka podczas konferencji „Wyzwania XXI wieku, sojusz polsko-amerykański – Cyberbezpieczeństwo” zorganizowanej w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Prelegent zaczął od wyjaśnienia, czym jest internet rzeczy – „to jest cały ekosystem, który łączy w sobie urządzenia wykonawcze i czujniki, które nas otaczają”.

– W tej chwili czujniki komunikują się ze sobą bezpośrednio lub z chmurą z niewielkim zaangażowaniem człowieka. Dziś jest to wszechobecne w urządzeniach, które nosimy, jak np. smartfony, ale też w telewizorach czy lodówkach – wszystko to jest ze sobą połączone. W przemyśle coraz więcej sprzętu wytwórczego otrzymuje informacje od czujników w czasie rzeczywistym – powiedział.

Rozwój technologii daje nam spore możliwości. Jak zauważył wykładowca, „mamy niewielkie urządzenia, które nie zużywają dużo energii i można je mieć gdziekolwiek. Dodatkowo, można je połączyć z internetem, z chmurą. Pozwala nam to na wykonywanie niezliczonych operacji. Jednocześnie szanse te wiążą się z dużą liczbą nowych zagrożeń”.

– W sieci tworzą się nowe punkty, które można zaatakować. Obecnie wszystko – włącznie z zegarkami – może być wykorzystane po to, żeby zyskać dostęp do większych sieci albo żeby coś przechwycić. Jednocześnie zbieramy rozmaite nowe informacje, wszystko, co robimy, jest poddawane śledzeniu. Przykładowo, nasz puls jest kontrolowany – ta informacja trafia do sieci, podobnie jak inne osobiste informacje czy też informacje branżowe, przemysłowe są ogólnodostępne, co otwiera możliwości dla zwykłych użytkowników, ale także dla tych, którzy mają złe zamiary – zaznaczył.

Christopher Biedermann wskazał, że „stan bieżący nie jest zbyt dobry, gdyż przemysł internetu rzeczy rozwinął się dużo szybciej niż cały przemysł ochrony tych urządzeń”.

– Musimy skupiać się na cyberprzestrzeni krajowej, ale powinniśmy także walczyć o zwiększanie świadomości użytkowników. Większość z nich nie rozumie zagrożeń związanych z wykorzystywaniem tych urządzeń. Trzeba także wspomnieć o braku norm. W tej chwili Sony czy jakakolwiek inna firma, która chce przekonać konsumentów do własnych urządzeń, niekoniecznie chce dzielić się swoją wiedzą z innymi, więc występuje tu wewnętrzny konflikt budowy systemów, które nie będą zabezpieczone przed wpływem innych. Mamy tutaj otwarte protokoły, mamy problemy związane ze standardami bezpieczeństwa, które niełatwo rozwiązać. (…) Jedną z kluczowych rzeczy jest więc stworzenie otwartych standardów komunikacji – mówił prelegent.

– Muszą się do tego włączyć rządy, także instytucje edukacyjne muszą tworzyć te standardy. Wszyscy powinni te kwestie utrzymywać jako priorytetowe – dodał.

RIRM

drukuj