fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] B. Kownacki: Żeby się rozwijać gospodarczo, potrzebna jest złotówka, a nie euro

Pamiętam ludzi Donalda Tuska i samego Donalda Tuska, którzy jeszcze kilkanaście lat temu mówili, że euro powinno być już wtedy w Polsce. Gwarantuję, że wtedy szansa na to, abyśmy doścignęli Niemcy byłaby znikoma – być może czekalibyśmy na to 400 lat. (…) Żeby nasz region Europy się rozwijał i był silny gospodarczo potrzebna jest złotówka – powiedział w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam poseł PiS Bartosz Kownacki. Polityk odniósł się również do działań sejmowej komisji ds. Amber Gold. Jak wskazał, na końcowy raport trzeba poczekać jeszcze kilka tygodni.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w sobotę na konwencji regionalnej Prawa i Sprawiedliwości w Lublinie, że Polska przyjmie euro, kiedy osiągnie poziom gospodarczy zbliżony do Niemiec. Odnosząc się do tej wypowiedzi Bartosz Kownacki wskazał, że na dojście do takiego poziomu – a co za tym idzie, wprowadzenie euro – będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.

Obyśmy poziom gospodarczy zbliżony do Niemiec osiągnęli jak najszybciej. Mało kto wie, ale na przełomie XVI i XVII w. nasz poziom rozwoju gospodarczego był przez krótki okres czasu wyższy niż na terenach dzisiejszych Niemiec. Zatem na pewno nie jest tak, że to jest nieosiągalne – powiedział Bartosz Kownacki.

Ten region Europy może się rozwijać i może być silny gospodarczo, ale żeby tak było, potrzebna jest złotówka – dodał.

Trzeba pamiętać o tym, że narodowa waluta jest atrybutem suwerenności państwa. Są oczywiście pewne zobowiązania traktatowe, ale my nie możemy sobie pozwolić, aby narzędzie, które nie jest tylko atrybutem suwerenności „ot tak”, ale to jest też element wpływania na gospodarkę, stymulacji i rozwoju gospodarki, żeby dziś pozbawić się tego elementu i wprowadzić euro. Pamiętam ludzi Donalda Tuska i samego Donalda Tuska, którzy jeszcze kilkanaście lat temu mówili, że euro powinno być już wtedy w Polsce. Gwarantuję, że wtedy szansa na to, abyśmy doścignęli Niemcy byłaby znikoma – być może czekalibyśmy na to 400 lat – zaznaczył poseł PiS.

Zmiana waluty na euro nie jest – wbrew powszechnym opiniom – pozytywna dla przedsiębiorców – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.

To będzie korzystne, kiedy będziemy zarabiali tyle, ile Niemcy. Szczególnie w okresach kryzysu gospodarczego złotówka najczęściej się osłabia. Dzięki temu, że mamy złotówkę, a nie euro, to możemy zwiększać eksport, czyli niwelować skutki kryzysu gospodarczego w Polsce, bo są wtedy miejsca pracy dzięki temu, że eksportujemy, bo złotówka jest słaba. Zatem nie jest na pewno tak, że wprowadzenie euro ułatwi przedsiębiorcom funkcjonowanie. Przez to, że nie mamy euro, możemy więcej eksportować i nasze produkty są bardziej konkurencyjne na rynku. Eksport nie jest dla Polski mocną stroną, a jeszcze jakbyśmy do tego wprowadzili euro, to byśmy nałożyli sobie kaganiec – podkreślił Bartosz Kownacki.

Na walucie euro zyskali jedynie Niemcy i Holandia. Takie kraje jak Francja, Belgia, Włochy i wiele innych państw straciło bardzo wiele.

Proszę zobaczyć na konkrety. Wielu Polaków jeździło na Słowację, kiedy była tam jeszcze korona słowacka. Tam było po prostu taniej. Wprowadzono jednak euro i Słowacja przez wiele lat była w stagnacji, ponieważ ceny poszły zdecydowanie do góry, a ludzie tyle nie zarabiali. Słowacja przestała być konkurencyjna i dzisiaj to Słowacy jeżdżą do Polski. Tego typu argumentów jest dużo więcej – mówił poseł PiS.

Bartosz Kownacki odniósł się również do prac komisji śledczej badającej aferę Amber Gold. Jak zaznaczył, komisja bardzo ciężko pracuje nad końcowym raportem.

Szczególnie ciężko pracuje przewodnicząca Małgorzata Wassermann, bo jest ona tym motorem napędowym komisji Amber Gold. Podejrzewam, że obecnie nawet nie ogląda naszego programu, ale przegląda kolejne dokumenty. Trzeba powiedzieć, że z kilkunastu komisji śledczych w Sejmie, ta ds. Amber Gold była najbardziej merytoryczna. Ilości dokumentów, które miała ta komisja nie było nigdy wcześniej. To, w jaki sposób są przesłuchiwani świadkowie, jacy świadkowie, jaki był dobór świadków i jak od tych najmniej ważnych szliśmy do bardziej ważnych – to wszystko świadczy o merytoryczności komisji. Raport jest już w ostatecznym opracowaniu. Trudno będzie go opublikować przed wyborami do europarlamentu. Potrzeba na to jeszcze kilku tygodni – powiedział gość TV Trwam.

RIRM

drukuj