fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] A. Macierewicz: Jan Olszewski starał się brać udział we wszystkich aktywnościach, gdzie tylko była odrobina postawy niepodległościowej

Jan Olszewski kierował Polskim Porozumieniem Niepodległościowym, a równocześnie był duszą adwokatów, którzy bronili w procesach politycznych, wspierał działalność w KOR profilując ją w kierunku niepodległościowym i bronił nas przed naciskiem środowisk postkomunistycznych – wskazał Antoni Macierewicz, były szef MON, podczas czwartkowych „Rozmów niedokończonych” w Radiu Maryja i TV Trwam.

Jan Olszewski miał 9 lat, gdy wybuchła II wojna światowa. Opisuje on wrzesień ’39 roku jako moment, w którym skończyło się jego dzieciństwo. Mieszkał wówczas na Bródnie, czyli na praskiej części Warszawy.

–  Tam też jako młody chłopak zostaje zaprzysiężony w Szarych Szeregach – tej części harcerstwa polskiego, które jest związane z Armią Krajową, pełniło funkcje usługowe wobec oddziałów zbrojnych AK także w pierwszych dniach powstania na Pradze. Olszewski brał udział jako łącznik w pierwszych dwóch dniach, bo później ze względu na niemożność dłuższej walki na Pradze oddziały zostały rozwiązane. To pozostało jako bardzo ważny punkt odniesienia dla niego na całe życie. Wspominał, że moment złożenia przysięgi: „będę służył Bogu i Ojczyźnie” traktował jako zobowiązanie, które go kształtowało przez całe życie – zaznaczył Antoni Macierewicz.

Gość Radia Maryja i TV Trwam wspomniał, że Jan Olszewski obserwował życie okupacyjnej Warszawy, ale także życie znajomych pochodzenia żydowskiego, którzy wcześniej mieszkali na Bródnie, a zostali przesiedleni do getta.

– Od czasu do czasu przyjeżdżają na Bródno, rozmawiają, porównują sytuację w getcie i w pozostałej okupowanej części Warszawy. Czasami te refleksje są zupełnie szokujące: Warszawa poza gettem jest miejscem niesłychanie niebezpiecznym. Jest miejscem, w którym są rozstrzeliwania na ulicach; jest miejscem, gdzie są łapanki; jest miejscem, w którym wsiadając do tramwaju nie wiadomo, czy dojedzie się do celu czy też w międzyczasie trzeba będzie uciekać. To wszystko często jest szokujące dla pozostałej części ludności, która mówi: ale u nas jest samorząd, ale u nas Niemców nie widać, my mamy własną policję. Przynajmniej w pierwszych latach, zanim zacisnęła się stalowa, zbrodnicza, niemiecka pięść, która doprowadziła do ludobójstwa. Pierwszy okres porównania życia w Warszawie i w getcie warszawskim wypada zupełnie inaczej, niż żeśmy sobie to wyobrażali. Olszewski wspomina to bardzo dokładnie – podkreślił polityk.

Późniejsza okupacja sowiecka jest postrzegana przez późniejszego premiera jako nie mniej straszliwa, jak okupacja hitlerowska, zwłaszcza na stopień penetracji społeczeństwa polskiego przez komunistyczne służby specjalne: Smiersz i NKWD.

– Oddychało się – jak mówił Olszewski – wolnością, mieliśmy nadzieję, że Polska powróci na swoje miejsce. Niestety, po sfałszowanym referendum, po sfałszowanych wyborach został z tego tylko terror. Wyniszczenie, zeszmacenie olbrzymiej części ludzi, którzy podporządkowali się rosyjskiemu terrorowi. Nie było nawet takiego stopnia zaufania, jakie pozwalała łączyć konspiracja m.in. AK wobec Niemców. Tutaj wszystko było spenetrowane. W czasie okupacji różne służby rosyjskie i organizacje współpracujące z Rosjanami zebrały tyle materiału, że ludzie wobec penetracji KGB i Smierszu byli po prostu bezradni – powiedział.

W okresie stalinizmu udało mu się ukończyć studia, po których został wystany do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Z tej perspektywy obserwował ostatnie lata stalinowskiego komunizmu.

– Później zostaje wprowadzony w kręg ludzi, których Gomułka poszukuje w środowiskach pozakomunistycznych. Jest taka anegdota, w której Gomułka miał powiedzieć do jego znajomego: „Szkoda, że ludzie tak uczciwi jak Olszewski są przeciwko nam” (…).          Olszewski przez pewien czas miał duże nadzieje związane z Gomułką. Przede wszystkim było to związane z jego wystąpieniem w 40. latach, w którym Gomułka potępił antyniepodległościowe stanowisko Komunistycznej Partii Polski, mówiąc, że taka tradycja nie może być w Polsce kontynuowana. Na Olszewskim zrobiło olbrzymie wrażenie, że znalazł się wśród tych komunistycznych oligarchów (…) człowiek, który rozumiał, że jest droga podległości i jest droga, która gdzieś tam jednak uwzględnia pryncypia polskiej niepodległości.     Z tym łączył nadzieję, która skończyła się, w 1957 r., gdy tenże san Gomułka wysłał ZOMO przeciwko demonstrującym studentom – akcentował były szef MON.

Po 1957 roku Jan Olszewski zrozumiał, że „przez długi czas będzie trzeba pracować, żeby w ogóle była szansa na odbudowanie niepodległości”.  Znajomość postawy i poglądu nt. polskiej niepodległości późniejszego premiera przede wszystkim związana była z jego publicystyką.

– Artykuł „Naprzeciw ludziom Armii Krajowej” był tekstem, który otwierał zamkniętą w okresie komunistycznym pamięć o AK. Pamiętamy plakat „Zapluty karzeł reakcji” – tak przedstawiano polskich niepodległościowców do 1956 r. To był obraz, którego nie wolno było odróżnić. Publicystyka Jana Olszewskiego i gremium jego publikujących przyjaciół tę drogę zupełnie otworzyła. Przywróciła właściwe miejsce Armii Krajowej w historii Polski – podkreślił gość Radia Maryja i TV Trwam.

Polityk tłumaczył również związek Jana Olszewskiego z masonerią. Wejście w środowisko wolnomularstwa traktował jako formę kamuflażu – powiedział.

– Olszewski uważał, że można użyć tego narzędzia – w latach 60-tych, kiedy wszystkie inne formy działania politycznego zostały zamknięte, kiedy po październiku okres liberalizmu został zupełnie zlikwidowany – żeby ukryć działanie konspiracyjne pod formą wolnomularstwa. Miał świadomość, że jest to rzecz dyskusyjna i wątpliwa, dlatego też w 80. latach zerwał z tą formacją, kiedy uznał, że została w pełni spenetrowana przez Służbę Bezpieczeństwa. Przez pewien czas uważał, że to może być skuteczne – dodał były minister obrony narodowej.

Jan Olszewski wybrał drogę obrony ludzi jako adwokat najpierw poprzez procesy rehabilitacyjne po 1956 r. tych Polaków, którzy zostali zamordowani przez aparat sowiecki.

– Jan Olszewski występował w tych procesach rehabilitacyjnych i w ten sposób stał się znany wśród szerszego grona środowisk politycznych, zwłaszcza Armii Krajowej – mówił Antoni Macierewicz.

Premier Olszewski odegrał olbrzymią rolę w utworzeniu konspiracyjnej wówczas struktury późniejszego KOR założonego przez Antoniego Macierewicza, której celem było zorganizowanie akcji pomocy dla robotników i ich rodzin po procesach ursuskich i radomskich.

– Rzeczywiście pierwsza koncepcja została przeze mnie przedstawiona na spotkaniu w domu Jana Olszewskiego (…). Zaraz po procesie 17 lipca poszliśmy tam i dyskutowaliśmy, jak tę strukturę stworzyć. Nie tylko jako obrońca, ale także jako człowiek o olbrzymiej wiedzy politycznej przez cały czas nam – środowisku niepodległościowemu – doradzał i pomagał omijać różnorodne pułapki i niebezpieczeństwa, tak żeby forsować podstawowe elementy programu niepodległościowego, a zminimalizować możliwość dania się użyć przez środowiska postkomunistyczne (…). Jan Olszewski kierował Polskim Porozumieniem Niepodległościowym, a równocześnie był duszą adwokatów, którzy bronili w procesach politycznych i wspierał działalność w KOR profilując ją w kierunku niepodległościowym i broniąc przed naciskiem środowisk postkomunistycznych. Starał się brać udział we wszystkich aktywnościach, gdzie tylko była odrobina postawy niepodległościowej – zaznaczył gość „Rozmów niedokończonych”.

RIRM

drukuj