fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] A. Macierewicz: Dzięki szczytowi NATO oraz umowie bilateralnej ze Stanami Zjednoczonymi dysponujemy obecnością wojsk natowskich i amerykańskich w Polsce

Dzięki przeprowadzonemu szczytowi NATO, a także umowie bilateralnej ze Stanami Zjednoczonymi, dysponujemy dzisiaj – mamy na teranie Polski, ale także państw bałtyckich, Rumunii – obecność, zarówno wojsk natowskich, jak i wojsk amerykańskich – powiedział w środę w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Kilka dni temu poinformowano o odkryciu przy polskiej granicy w obwodzie kaliningradzkim rosyjskiego schronu atomowego dla broni atomowej.

Ta sprawa magazynu broni nuklearnej ma olbrzymie znaczenie, dlatego że od dłuższego czasu istnieją obawy i one były podnoszone zarówno w Polsce, jak i wśród naszych sojuszników natowskich, że rakiety Iskander, które są bardzo groźną bronią, mogą być wyposażone właśnie w głowice atomowe. Ta sprawa była odrzucana wielokrotnie przez stronę rosyjską. Z chwilą, kiedy schron został zidentyfikowany, to sprawa nabiera rzeczywiście trochę innego znaczenia. Musimy bardzo uważnie i ostrożnie się tą wiedzą posługiwać, dlatego że wiadomo, iż w swoich działaniach dezinformacyjnych, w swojej wojnie informacyjne, jaką Rosja prowadzi – i z Polską, ze Stanami Zjednoczonymi, z Europą – element zastraszania ma olbrzymie znaczenie – akcentował Antoni Macierewicz.

– Nie ma wątpliwości, że NATO i Stany Zjednoczone są nieporównanie potężniejsze, niż Rosja, z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Cały problem polegał na tym, żeby ten sojusz polsko-amerykański i obecność NATO w Polsce zrealizować, żeby przekształcić nasz sojusz z NATO, z sojuszu czysto politycznego, w sojusz praktyczny. Taki, który sprawi, że jak będziemy się czuli zagrożeni, to mamy prosić ich o pomoc wojskową – dodał.

Były minister obrony narodowej zwrócił uwagę, że nastąpił wielki przełom w dziedzinie obronności naszego państwa. Teraz możemy całą naszą energię skupić na reformach społeczno-gospodarczych, bo „zaczynamy być bezpieczni z punktu widzenia militarnego”.

– Dzięki szczytowi NATO w Warszawie, a także umowie bilateralnej ze Stanami Zjednoczonymi dysponujemy dzisiaj – mamy na teranie Polski, ale także państw bałtyckich, Rumunii – obecnością, zarówno wojsk natowskich, jak i wojsk amerykańskich. Tyle, że to jest choć stała, trwała, długotrwała obecność, to realizowana w trybie rotacyjnym. To znaczy, te jednostki o dziewięć miesięcy jeśli chodzi o amerykańskie ulegają personalnej zmianie. To wynika z wielu rzeczy. Sami wojskowi amerykańscy często podkreślają, że z punktu widzenia zdolności do bezpośredniego natychmiastowego użycia to jest formuła skuteczniejsza, dlatego że nie ma takiego zakorzenienia się tych żołnierzy na danym obszarze. Oni są nieustannie pod bronią, więc gdyby istniało niebezpieczeństwo, a taka jest formuła, która towarzyszyła tej decyzji, że oni mają mieć zdolność, reagowanie, nawet na najmniejsze zagrożenie terytorium państw, na których stacjonują – podkreślił gość TV Trwam.

Rozmówca programu „Rozmowy niedokończone” zaznaczył, że aspekt militarny różni się od aspektu politycznego, który zwiększa gwarancję bezpieczeństwa danego państwa.

– Polityczny aspekt wygląda inaczej, dlatego, bo to stałe bazy. Mamy do czynienia ze szkołami, szpitalami itd., gdzie ci ludzie mieszkają wraz z rodzinami na stałe. W wypadku armii amerykańskiej oznacza, że Stany Zjednoczone traktuj każdy potencjalny atak na takie państwo, jako atak na siebie. To niepomiernie zwiększa gwarancję bezpieczeństwa danego kraju – podkreślił.

– Sprawa stałych baz amerykańskich to jest dla nas sprawa absolutnie kluczowa. I rozumiejąc różne uwarunkowania – one są często bardzo skomplikowane – my musimy wybrać: czy chcemy być bezpieczni, czy chcemy wspierać politykę niemiecką? – podsumował były szef MON.

RIRM

drukuj