[TYLKO U NAS] A. Jaworski: Od początku ECS było przeznaczone dla osób, które za wszelką cenę chciały pokazać, że „Solidarność” to tylko oni

Od samego początku Europejskie Centrum Solidarności było przeznaczone dla wąskiej grupy tzw. elit gdańskich, czy też elit związanych z salonem warszawskim, czyli osób, które za wszelką cenę chciały pokazać, że „Solidarność” to tylko oni mówił w poniedziałkowym wydaniu „Aktualności dnia” Andrzej Jaworski, prezes Instytutu Pamięć i Tożsamość im. św. Jana Pawła II.

Trwa spór o Europejskie Centrum Solidarności. Na początku lutego Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zadecydowało o powrocie do 4 milionów złotych dotacji na funkcjonowanie instytucji. Sprawa wzbudziła wiele emocji w całym kraju. Kilka dni temu okazało się natomiast, że z Rady ECS wycofało się NSZZ „Solidarność”.

Wielokrotnie zwracałem już uwagę, że Europejskie Centrum Solidarności nie jest tą instytucją, która powinna funkcjonować w Polsce jako historyczne miejsce, gdzie 10 milionów ludzi (tworzących „Solidarność”) mogłoby się czuć, jak we własnym domu. Powstała instytucja, która od samego początku budziła różnego rodzaju kontrowersje. Już sama konstrukcja budowli wywołała spór – zauważył Andrzej Jaworski.

Jeszcze większy problem zrodził się tym, co jest w środku. Aby jakaś instytucja mogła posługiwać się taką nazwą, jaką ma dzisiaj, powinna być właśnie domem dla tych wszystkich ludzi, którzy „Solidarność” tworzyli; oddawali za nią zdrowie, a często także życie. Od początku ECS było natomiast przeznaczone dla wąskiej grupy tzw. elit gdańskich, czy też elit związanych z salonem warszawskim, czyli osób, które za wszelką cenę chciały pokazać, że „Solidarność” to tylko oni – dodał były poseł Prawa i Sprawiedliwości.

W związku z tym – jak podkreślił gość Radia Maryja – od początku dochodziło w tej sprawie do sporów natury, czy ta instytucja ma prawo posługiwać się nazwą „Solidarność”.

Konfliktów było wiele. Jak choćby różnego rodzaju sytuacje zaczęły w tej instytucji funkcjonować programy, wystawy, dyskusje. Okazało się, że jest to miejsce właśnie tylko dla części środowiska, i to zdecydowanie dla tej mniejszej. Obserwując tę sprawę wiedziałem, że prędzej czy później musi dojść do takiego momentu, kiedy „Solidarność” powie „stop”. I tak właśnie się stało w ostatnim czasie – akcentował prezes Instytutu Pamięć i Tożsamość im. św. Jana Pawła II.

Całość rozmowy z udziałem Andrzeja Jaworskiego można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj