[TYLKO U NAS] A. Jaworski o nawołującej do nienawiści manifestacji w Gdańsku: Za zaistniałą sytuację jest odpowiedzialny prezydent Adamowicz

Musimy pokazywać, że nie godzimy się na to, żeby w przestrzeni publicznej pojawiała się tego typu agresja. Prezydent Paweł Adamowicz doskonale wie, że jako organizator powinien zapewnić bezpieczeństwo w stosunku do wszystkich osób, które się tam znajdowały, a także zapobiegać tego typu wulgarnym zachowaniom – podkreślił Andrzej Jaworski, przewodniczący Rady Instytutu „Pamięć i Tożsamość” im. Jana Pawła II, podczas środowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

W sobotę odbyła się w Gdańsku manifestacja „Demokratyczny Gdańsk mówi NIE dla nacjonalizmu i faszyzmu”, która przebiegała pod patronatem prezydenta tego miasta Pawła Adamowicza. Protest miał być odpowiedzią na zeszłotygodniowy zjazd ONR w Gdańsku. Stał się natomiast miejscem, gdzie uczestnicy wypowiadali wulgarne hasła i nawoływali do nienawiści wobec m.in. prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.

– Organizatorem był podobno Urząd Miasta Gdańska, ale do końca tego nie wiemy, ponieważ ta sytuacja nie jest czysta i klarowna. W każdym razie zapraszającym był obecny prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który zwołał manifestację, aby – jego zdaniem – zapobiegać incydentom, które mogą doprowadzić do tego, że w opinii publicznej będzie narastała agresja, nienawiść itd. Spodziewaliśmy się różnego rodzaju ataków Pawła Adamowicza i osób z Platformy Obywatelskiej, którzy zgromadzili się na tej manifestacji. Spodziewaliśmy się, że ataki mogą dotyczyć naszych wartości, osób, które mają inne zdanie niż obecna władza miasta Gdańska i opozycja w Polsce. Natomiast nie spodziewaliśmy się, że na manifestacji pod takimi hasłami na scenie pojawi się osoba, która dostanie mikrofon i będzie krzyczała obelżywe, wulgarne hasła pod adresem lidera opozycji w Polsce – wskazał przewodniczący Rady Instytutu „Pamięć i Tożsamość” im. Jana Pawła II.

W związku z zaistniałą sytuacją Andrzej Jaworski i Huber Grzegorczyk ze stowarzyszenia „My Gdańsk” złożyli zawiadomienie do prokuratury przeciwko organizatorom tej manifestacji.

Na kogokolwiek takie obraźliwe rzeczy byłyby wypowiadane – nie może być na to zgody, nie może być na to miejsca, stąd nasza reakcja. Musimy pokazywać, że nie godzimy się na to, żeby w przestrzeni publicznej pojawiała się tego typu agresja, tego typu zachowania, które powodują, iż coraz więcej osób może czuć się zastraszana lub ma coraz większy dyskomfort i nie wie, dlaczego do tego dochodzi – zaznaczył gość Radia Maryja.

Andrzej Jaworski odniósł się także do informacji, jakoby prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zareagował natychmiast na nieodpowiednie zachowania manifestantów oraz publicznie za nie przeprosił.

– Przejrzeliśmy materiały z tej manifestacji, które są udostępnione. Widzimy na nich wyraźnie, że w momencie, gdy doszło do tego bardzo wulgarnego zachowania, zgromadzone osoby zaczęły bić brawo, zaczęły się śmiać, natomiast nie było żadnej reakcji ze strony nikogo, kto na tym podium stał. Nie wiem, na jakiej podstawie rzecznik prezydenta Gdańska twierdzi, że było natychmiastowe zachowanie i przeprosiny ze strony prezydenta Pawła Adamowicza, bo to nie jest w żaden sposób nigdzie pokazane (…). Myślę, że jest to kolejna gra (…), aby próbować ratować prezydenta Pawła Adamowicza, który za zaistniałą sytuację jest odpowiedzialny. Doskonale wie, że jako organizator powinien zapewnić bezpieczeństwo w stosunku do wszystkich osób, które znajdowały się tam, a także zapobiegać tego typu agresji i wulgarnym zachowaniom – wyjaśnił przewodniczący Rady Instytutu „Pamięć i Tożsamość” im. Jana Pawła II.

Cała rozmowa z Andrzejem Jaworskim dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj