fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] A. Bujara: Jako Polacy jesteśmy dla duńskiego właściciela JYSK jedynie tanią siłą roboczą

Tak naprawdę Tomasz Jamrozik naraził się pracodawcy poprzez ciągłe zgłaszanie nieprawidłowości do Państwowej Inspekcji Pracy. To było wymierzone działanie, bo to jest zemsta. (…) My Polacy jesteśmy dla duńskiego właściciela JYSK jedynie tanią siłą roboczą, taką „fabryką” do zarabiania pieniędzy. To się musi zmienić mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność” Alfred Bujara.

W piątek przed Centrum Dystrybucji JYSK w Radomsku zorganizowano protest w obronie zwolnionego związkowca. Chodzi o Tomasza Jamrozika, szefa „S” w radomszczańskim zakładzie. Na manifestację przybyli związkowcy z całej Polski. Twierdzą oni, że duński koncern złamał prawo i zamierzają bronić swojego stanowiska.

Tak naprawdę Tomasz Jamrozik naraził się pracodawcy poprzez ciągłe zgłaszanie nieprawidłowości do Państwowej Inspekcji Pracy. To było wymierzone działanie, bo to jest zemsta. Gwoździem do trumny było jeszcze to, że przewodniczący „S” tej firmy domagał się powołania Europejskiej Rady Pracowniczej. Duński właściciel nie zgodził się jednak na powołanie takiej rady – zaznaczył przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

Kiedy domagaliśmy się jako „Solidarność”, żeby taka platforma powstała zgodnie z europejskim prawem, wówczas pracodawca zaczął reperkusje w stosunku do Tomasza Jamrozika. My Polacy jesteśmy dla duńskiego właściciela Jysku niestety jedynie tanią siłą roboczą, taką „fabryką” do zarabiania pieniędzy. To się musi zmienić – dodał rozmówca Radia Maryja.

Alfred Bujara odniósł się również do najnowszych danych Głównego Inspektora Pracy, który podał, że od dnia wejścia w życie przepisów o ograniczeniu handlu w niedziele i święta 8,5 procent sklepów było otwartych wbrew prawu. Kontrole przeprowadzono od 11 marca do 12 września 2018 roku.

Powyższe dane pokazują, że ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele zaczyna się trochę rozchodzić. Te 8,5 procent to i tak jest bardzo dużo, ponieważ skontrolowanych zostało tylko 9,5 tysiąca placówek. Wnioskujemy zatem o zmianę w ustawie. Dziwimy się, że ta nowelizacja nie została rozpoczęta przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jesteśmy tym bardzo zaniepokojeni, bo obiecywano nam, że stanie się to po wakacjach, a do tej pory nic takiego nie miało miejsca – podkreślił gość „Aktualności dnia”.

Przypomnijmy, że za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi kara w wysokości od 1 tys. do 100 tys. zł, a przy uporczywym łamaniu ustawy – kara ograniczenie wolności.

Całość rozmowy z Alfredem Bujarą w programie „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj