fot. PAP

Tusk przekonywał w Brukseli do wspólnych zakupów gazu

To jedno z założeń unii energetycznej proponowanej przez premiera. Wiadomo już, że propozycja Polski nie zyskała poparcia w Berlinie, który wcześniej wspólnie z Moskwą wybudował gazociąg północny. Projekt wspólnych zakupów staje, więc pod wielkim znakiem zapytania. Zdaniem opozycji unia energetyczna, to tylko wyborcze hasło na potrzeby kampanii.

Premier Donald Tusk gościł dziś w Brukseli, gdzie wziął udział w konferencji dotyczącej bezpieczeństwa energetycznego. Szef polskiego rządu od kilku tygodni forsuje w Unii projekt tzw. unii energetycznej, czyli wspólnych zakupów gazu przez wszystkie państwa członkowskie. Na początku czerwca Komisja Europejska ma przedstawić rekomendacje dla tej propozycji – mówił dziś rano w radiowym wywiadzie Donald Tusk.

– To są rekomendacje na rzecz podniesienia niezależności energetycznej i na pewno będą szły w kierunku, jaki proponuje Polska, czyli czerwiec jest etapem formalnym. Które z rekomendacji będą w czerwcu przyjęte? Mam nadzieję, że wszystkie – zaznaczył premier.

Optymizm premiera studzi jednak Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw, który przewiduje, czym to się tak naprawdę skończy.

– Unia Europejska zrobi to, co zwykle, przetłumaczy hasła na to, co chce, czyli np. zbada projekt wspólnych zakupów i po roku okaże się, że nic z tego, ale strony ogłoszą sukces, czy prawie sukces – wskazał ekspert.

Już dziś wiadomo, że sukcesu unii energetycznej nie będzie. Kategoryczne „nie” ze strony Berlina, a konkretnie – niemieckiego komisarza do spraw energii Gintera Etingera w zasadzie zamyka sprawę. Angela Merkel, co prawda na wspólnej konferencji z Donaldem Tuskiem stwierdziła, że plany Polski idą w dobrym kierunku, ale okazało się, że w tych słowach było więcej politycznego pijaru, niż rzeczywistych intencji. Kraje zachodniej Europy płacą za gaz mniej i dlatego też pomysł wspólnych zakupów błękitnego paliwa w Unii Europejskiej był z góry skazany na niepowodzenie. Obecnie Polska płaci za rosyjski gaz 480$ za tysiąc m3. Niemcy, które leżą od Polski dalej płacą około 100 $ mniej.

Donald Tusk od wielu tygodni, mówiąc o unii energetycznej zapewniał, że do tego pomysłu przekonał już najważniejszych polityków w Europie. Miał to być pokaz jego siły poza granicami kraju. Efekt jest jednak odwrotny. Premier jedynie podbudował swój polityczny wizerunek odwiedzając prawie wszystkie europejskie stolice. Dziś, kiedy stanowisko Berlina jest już znane, jego ton wypowiedzi w Brukseli nie był już tak pewny.

Polska może sobie zapewnić bezpieczeństwo energetyczne bez oglądania się na Unię. Powinniśmy wykorzystać przede wszystkim nasze bogactwo – węgiel. Jednak Donald Tusk tę podstawę mocno naruszył. Po podpisaniu w 2008 roku pakietu klimatyczno-energetycznego Polskę czeka nie zwiększenie wydobycia węgla, ale raczej zamykanie kopalń, gdyż wyśrubowane normy emisji CO2 radykalnie zmniejszą zapotrzebowanie na węgiel.

 

 

TV Trwam News

drukuj