fot. PAP/EPA

Tusk promuje politykę Niemiec i Francji

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk kolejny raz promuje układ Berlin-Paryż. Sprawa ta budzi sprzeciw niektórych szefów rządów Unii Europejskiej.

Chodzi o wczorajszą naradę w sprawie pomocy dla Grecji. Na spotkanie w Brukseli Donald Tusk zaprosił kanclerz Niemiec Angele Merkel i prezydenta Francji Francois Hollande’a.

Na nic zdały się próby tłumaczenia, że to premier Grecji poprosił o spotkanie w tym właśnie układzie. Sprawa wywołała oburzenie premierów Belgii, Holandii i Luksemburga, którzy zażądali spotkania z szefem Rady Europejskiej.

Premier Belgii podkreślał, że jego kraj nie dał mandatu Francji, ani Niemcom, żeby negocjowały w jego imieniu. Dodał, że Belgia wyłożyła na ratowanie Grecji 7 mld euro.

Dariusz Sobków, były ambasador Polski przy UE, mówi, że działanie Donalda Tuska to kolejny dowód, że jest on politycznym instrumentem w rękach Berlina.

– Do tej pory kuluarowe, ogromne wpływy Berlina były w jakiś sposób maskowane. Próbowano pokazać, że Unia Europejska to rodzina 28 państw, że nie jest to niemiecka Unia Europejska. Od sprawy wizyty w Mińsku kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, którzy pojechali tam zawrzeć z Moskwą „deal” w sprawie Ukrainy, nie ma potrzeby maskowania się z tym. Mamy tu kolejne potwierdzenie sprawy, o której mieliśmy już dawniej, że Donald Tusk jest tylko i wyłącznie emanacją polityki niemieckiej. Dotychczas mówili to tylko ci, którzy znają Donalda Tuska w Polsce, a w tej chwili mówią to szefowie innych państw – podkreślił Dariusz Sobków.

Sprawa organizacji spotkania w sprawie Grecji to tylko jeden z wielu przykładów, które pokazują zaangażowanie Donalda Tuska w realizację polityki Niemiec.

Na tym samym szczycie w Brukseli szefowie państw Unii Europejskiej dostali do akceptacji propozycję Niemiec i Francji w sprawie przedłużenia sankcji wobec Rosji.

RIRM

drukuj