fot. flickr.com

Turcja przeprowadzi akcję militarną w Syrii

Turcja przeprowadzi akcję militarną w Syrii na zajętych przez Kurdów obszarach. Chce tam utworzyć strefy bezpieczeństwa. Swoją zaangażowanie w Syrii zwiększa także Rosja.

Turcja ma swoje interesy w Syrii, dlatego aktywnie włącza się w trwającą tam wojnę.  Okupując część syryjskich terenów, Turcja szachuje prezydenta Baszara el Asada. Ankarze nie podoba się, że na terenach Syrii Kurdowie zbudowali pewną autonomię i walczą z Turcją. Prezydent Recep Tayyip Erdogan zapowiada, że jego kraj przeprowadzi akcję militarną na obszarach w Syrii położonych na wschód od rzeki Eufrat. Utworzy tam także strefy bezpieczeństwa, podobnie jak wcześniej na północnym zachodzie kraju.

 – To jest szerzej zaplonowany plan Turcji, która chce ograniczać wpływy kurdyjskie. Tam działają kurdyjskie jednostki samoobrony, które Turcja uważa za terrorystyczne, zbliżone do Partii Pracującej Kurdystanu, która jest uważana przez Unię Europejską za organizację terrorystyczną – mówi politolog dr Marcin Szydzisz.

Swoją aktywność w Syrii zwiększa także Rosja. Moskwa ogłosiła, że wspomoże militarnie syryjskie siły rządowe.

 – W ciągu dwóch tygodni syryjskim siłom zbrojnym będzie przekazany nowoczesny system obrony przeciwlotniczej S-300. Może on przechwytywać środki napadu powietrznego na odległość ponad 250 km i jednocześnie uderzać kilka celów powietrznych – podkreśla szef rosyjskiego resortu obrony Siergiej Szojgu.

S-300 to rakietowy system przeciwlotniczy klasy ziemia-powietrze przeznaczony do zwalczania samolotów, pocisków manewrujących i taktycznych pocisków balistycznych. System jest w stanie śledzić równocześnie 100 celów na wysokości od 100 do 30 tys. metrów, a także zwalczać cele na odległość od 13 do 100 kilometrów.

 – System, o którym mówimy, to jest rakietowy oręż obrony przeciwlotniczej dalekiego zasięgu i wysokiego pułapu. Przy jego pomocy można kontrolować przestrzeń powietrzną nad całymi państwami – wskazuje historyk wojskowości prof. Krzysztof Kubiak.

 Ten system pozwoli na kontrole nieba nad znacznym obszarem Bliskiego Wschodu.

 – Sytuacja staje się jeszcze bardziej złożona, skomplikowana i nieprzewidywalna. Z punktu widzenia graczy bliskowschodnich stawia to w nowej sytuacji Izrael, bo traci on prymat na bliskowschodnim niebie – wyjaśnia.

Panowanie w powietrzu jest jednym z filarów bezpieczeństwa Izraela. Pod osłoną systemu obrony przeciwlotniczej S-300 będą mogły działać formacje pro- irańskie, takie jak Hezbollah lub siły irańskie.

 TV Trwam News/RIRM

drukuj