fot. R. Sobkowicz

TU 154M nie był sprawdzony pirotechnicznie

Tupolew przed wylotem do Smoleńska nie był dostatecznie sprawdzony pod względem pirotechnicznym. Wynika z przesłuchań BOR.

Ze wznowionych przez prokuraturę przesłuchań funkcjonariuszy BOR, wynika, że przed wylotem do Smoleńska pirotechnik nie sprawdził w całości luku bagażowego, trapu i zewnętrznej powłoki Tupolewa – poinformował „Nasz Dziennik”.

Powodem braku wykonanych czynności przez pirotechnika miał być m.in. hałas. Prokuratura wojskowa wznowiła przesłuchania funkcjonariuszy BOR odpowiedzialnych za zabezpieczenie samolotu to pokłosie pracy śledczych i biegłych jesienią ubiegłego roku w Smoleńsku.

Członek parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskie, poseł Jarosław Zieliński mówi, że z biegiem czasu ujawniane są także przez prokuratur liczne zaniedbania, błędy i zaniechania, których dopuściły się odpowiedzialne za to państwowe instytucje.

– Wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę i stawialiśmy pytania. Niestety wszystko było odrzucane i ośmieszane przez władzę: rząd Donalda Tuska i organy mu podległe. Teraz prokuratura wszystko potwierdza. Mało tego, są dowody na to, że sytuacja była gorsza niż sądziliśmy. Przypomnę, jeżeli chodzi o wątek sprawdzenia pirotechnicznego przede wszystkim zarzucaliśmy, że nie zostało sprawdzone lotnisko w Siewiernym i Smoleńsku. Zaprzeczano temu. Potem okazało się, że to była prawda. Teraz okazuje się, że nawet samolot nie został dobrze sprawdzony – powiedział pos. Jarosław Zieliński.  

Te nowe informacje świadczą o tym, że mieliśmy do czynienie z całkowitym lekceważeniem względów bezpieczeństwa, już nie tylko na terenie Rosji, ale nawet w Polsce – dodaje poseł Zieliński

– Rząd mógłby tłumaczyć to tym, że Rosjanie utrudniali i nie dopuszczali polskich ekip i służb do sprawdzenia lotniska. W Warszawie tymczasem wszystko było dostępnie i nic nie stało na przeszkodzie. Samolot powinien być sprawdzony pod każdym względem, zgodnie w wymogami i przepisami. To zostało zaniedbane. Dobrze, że prokuratura o tym mówi, ale szkoda że dopiero po trzech latach ujawnianie są bulwersujące fakty. Przez cały czas wmawiano opinii publicznej – choćby przez komisję Jerzego Millera – że wszystko było w porządku. Otóż nie było w porządku, a to rzuca światło na inne sprawy – dodał pos. Jarosław Zieliński.

RIRM

 

drukuj