fot. facebook.com/Piotr Krupa

Trwa usuwanie skutków sierpniowych nawałnic w Lasach Państwowych

Cały czas trwa usuwanie zniszczeń, jakie wyrządziły w lasach sierpniowe nawałnice. W ich wyniku zginęło sześć osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.  Największy w historii Lasów Państwowych kataklizm zniszczył 80 tys. hektarów lasów.

Aby zobaczyć w pełni niszczycielską siłę wiatru trzeba wejść w głąb zniszczonych lasów – mówią leśnicy, którzy zaprosili do nich m.in. naukowców, parlamentarzystów oraz dziennikarzy.

– Kiedy chce się to wszystko zobaczyć nie można tylko przyjechać i stanąć na brzegu lasu, gdzieś przy szosie, to nigdy nie da oglądu na temat ogromu zniszczeń. Tego nie było nigdy dotąd. My pierwszy raz przerabiamy taki potężny problem klęski – mówi Janusz Kaczmarek, dyrektor regionalnej dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu.

Silny wiatr sięgający 150 km/h spustoszył 80 tys. hektarów lasów. Od trzech miesięcy trwa porządkowanie. Trzeba było ściągnąć pracowników z całej Polski, a także z Litwy, Finlandii i Niemiec. Na miejscu pracują setki sztuk ciężkiego sprzętu. Leśnikom udało się już oczyścić 20 proc. zniszczonych terenów.

– Do końca roku chcemy uprzątnąć 30 proc. tego klęskowiska, a do 2019 chcemy mieć ten teren posprzątany całkowicie. A jest to areał wynoszący 1,5 powierzchni Warszawy – akcentuje dr inż. Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny Lasów Państwowych.

Pozyskany surowiec dobrej jakości trafia do sprzedaży. Leśnicy wciąż zmagają się jednak z wieloma problemami, m.in. uszkodzonymi drogami, które niełatwo odbudować.

– To są nieraz koleiny na metr. Nawet ciągniki najwyższej mocy nie dają rady. Brakuje materiałów budowalnych, bo wykupiliśmy wszystko. Czekamy na zamówienia, ale musimy to robić, żeby te ogromne ilości surowca drzewnego zostały wywiezione – podkreśla Janusz Kaczmarek.

Rozważana jest możliwość większego wykorzystania transportu kolejowego. Równocześnie planowana jest odbudowa zniszczonych lasów. Przygotowywane są tony nasion, które posłużą do hodowli sadzonek. Potrzeba ich, co najmniej dwieście milionów.

– Jednocześnie już myślimy, że każdej wiosny, kiedy sadzimy potrzeba będzie od 4 do 4,5 tys. ludzi każdego dnia do sadzenia fizycznego. To jest wyzwanie, bo tu tych ludzi nie ma – zaznacza Janusz Kaczmarek.

Doświadczenie Lasów Państwowych, a także stabilne zaplecze finansowe dały leśnikom narzędzia do walki ze skutkami nawałnic. Gdyby próba prywatyzacji lasów przez PO-PSL się powiodła, dziś rząd i Skarb Państwa mógłby temu wyzwaniu nie podołać.

– Gdyby nie udało się, także z pomocą radiosłuchaczy i widzów TV Trwam, uratować tej formy prawnej, jaką są Lasy Państwowe, to na pewno musielibyśmy rozłożyć ręce i zostawić wszystko naturze – wskazuje dr inż. Konrad Tomaszewski.

Lasy Państwowe przeznaczyły dodatkowo 35 milionów złotych na usuwanie skutków nawałnic w lasach prywatnych. Prowadzone są rozmowy z rządem, aby osoby fizyczne, które otrzymają pomoc, nie musiały od niej odprowadzać podatku. Deklarację w tej sprawie złożył wicepremier Mateusz Morawiecki.

TV Trwam News/RIRM

drukuj