PAPRafał Guz

Trwa przesłuchanie byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego

Co zrobił resort finansów aby zapobiec aferze? Jak pomagał poszkodowanym przez Amber Gold – m. in. te pytania zadają śledczy Jackowi Rostowskiemu. Były minister finansów już od 4 godzin zeznaje przed sejmową komisją śledczą.

Brak woli współpracy i arogancja – tak można określić sposób, w jaki na pytania odpowiada świadek.

Polityk zaznaczył, że ws. afery nie ma sobie nic do zarzucenia, a służby działały sprawnie. Jacek Rostowski nie szczędzi komentarzy politycznych, a także osobistych przytyków pod adresem szefowej komisji poseł Małgorzaty Wassermann.

– O jakimkolwiek temacie chce mówić, w ramach swojej kampanii na stanowisko prezydenta Krakowa. Robi to co zawsze, zadaje pytania i nie pozwala świadkowi odpowiadać, potem przechodzi do następnego pytania. Momentalnie żąda, aby odpowiedzieć na to drugie pytanie. Nie zdążę odpowiedzieć na drugie pytanie i każe mi odpowiadać na pierwsze. Jest to komisja śledcza, która jest prowadzona w sposób niesamowicie chaotyczny i bardzo upolityczniony. Jest to po prostu teatr polityczny – mówił były minister finansów Jacek Rostowski.

Były minister finansów stwierdził, że zainteresował się Amber Gold dopiero w momencie upadku spółki. Odpowiedzialnością za sprawę obarcza swojego byłego zastępcę, Andrzeja Parafianowicza.

– Obawiam się, że są to zachowania mające na celu sprowokowanie komisji do jakichś ostrych reakcji albo do kłótni. Będziemy starali się tego uniknąć w każdy możliwy sposób. Myślę, że pan minister powinien zastanowić się, patrząc przy pomocy kamer w oczy pokrzywdzonych, jak mówi do nich, że żadne działania ze strony Urzędu Skarbowego nie miały znaczenia, bo Marcin P. po prostu lepiej by się przygotował do kontroli – mówiła przewodnicząca komisji poseł Małgorzata Wassermann.

Przesłuchanie Jacka Rostowskiego kończy tzw. skarbowy wątek śledztwa.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj