fot. PAP/EPA

Trwa ofensywa przeciw dżihadystom

Najbardziej zacięte walki toczą się o miasto Kobne w Syrii. Trudna sytuacja jest także w Iraku. Wczoraj dżihadyści zaatakowali w pobliżu miasta Bakuba w środkowym Iraku. W trzech wybuchach samochodów pułapek  zginęło 58 osób.

Tego samego dnia zginął szef policji w prowincji Anbar – bojownicy Państwa Islamskiego wysadzili w powietrze konwój, w którym jechał. Stany Zjednoczone twierdzą, że sojusz przeciw państwu islamskiemu radzi sobie z zagrożeniem. Do koalicji formalnie nie przystąpił Iran, który jednak wspiera Irakijczyków w walce z dżihadystami.

– Nasza koalicja składa się z około 60 krajów. Wszyscy nasi główni sojusznicy w regionie Zatoki Perskiej w świecie arabskim, większość naszych partnerów z NATO, wielu naszych tradycyjnych partnerów z zewnątrz, w tym Australii, jest w obszernej koalicji, która wspólnie radzi z zagrożeniem ze strony Państwa Islamskiego. I to jest satysfakcjonujące, że kraje z całego świata biorą w tym udział. I Iran może być wśród tych państw, ale nie jest częścią naszej koalicji – powiedział Susan Rice, sekretarz stanu USA.

Stany Zjednoczone są bardzo zaniepokojone tym co dzieje się w syryjskim mieście Kobane. Dżihadyści z Państwa Islamskiego wysyłają dodatkowych bojowników do Kobane, o którego kontrolę walczą z lokalnymi siłami kurdyjskimi. W weekend próbowali zdobyć centrum miasta i odciąć miasto od granicy tureckiej przez którą dostarczana jest pomoc. Kurdyjskim bojownikom udało się jednak odeprzeć atak.

 – Kobani jest jedną społecznością i to co tam się dzieje jest tragedią, my nie umniejszamy tego. Ale od pierwszego dnia mówiliśmy o zamiarze doprowadzenia koalicji do stołu, aby odbudować jakieś morale i zdolności armii irackiej – powiedział John Kerry, sekretarz stanu USA.

Jednak Iracki rząd nie chce amerykańskich żołnierzy na swoim terytorium. Z kolei Biały Dom cały czas twierdzi, że nie pozwoli, aby wojska weszły do kolejnej wojny w Iraku.

 

TV Trwam News

drukuj