fot. Paweł Rzymyszkiewicz

Trudna sytuacja na granicy grecko-macedońskiej

W greckiej wiosce Idomeni trwa ewakuacja ponad ośmiu tysięcy migrantów. Prowizoryczne warunki zamienią oni na zorganizowane obozy na terenie Grecji a także Macedonii.

W obozie Winojuk w miejscowości Giewgienija przebywają 104 osoby, ale nie oznacza to, że kryzys migracyjny dobiegł końca. Sytuacja zmienia się każdego dnia. Ciągle pojawiają się nowe twarze. Wszyscy traktują macedoński Winojuk jako miejsce przejściowe.

 – Jestem tu od dwóch miesięcy. Chcę po prostu trafić do innego miejsca, gdziekolwiek, to nie ma dla nas znaczenia gdzie. Ale granice są zamknięte – powiedziała Amin Mossouff, Syryjka, która przybyła do Macedonii z syryjskiego Aleppo; obecnie przebywa w obozie Winojuk.

W grupie tysięcy imigrantów, którzy uwierzyli w opowieści o bogatej Europie, jest również Ibrahim.

– Przybyliśmy do Grecji 17 lutego. Próbowaliśmy dotrzeć do Turcji i Unii Europejskiej. Później przetransportowano nas do Idomeni. Wtedy właśnie zamknięto granice i odesłano nas tu, do Giewgieniji. Jestem tu od 15 dni – zaznaczył Ibrahim Maidini, Syryjczyk, przebywający w obozie Winojuk.

 – Te osoby mają pełne prawo by tu pozostać, ale raczej nikt tego nie chce. Oni mają nadzieje, że granice ponownie będą otwarte, dlatego właśnie tutaj są – powiedziała Tara Petkovska, pracownik ośrodka dla uchodźców i imigrantów.

Na razie  nie zanosi się, by granice mogły zostać otwarte. W obozach panują jednak dogodne warunki.

 – Codziennie budzą się, o 8 mają śniadanie, obiad o 13 i kolację o 19. W wolnych chwilach rozmawiamy z nimi, dowiadujemy się, jakie mają zainteresowania i staramy się je rozwijać. Aktywnie uprawiamy sport, jak np. tenis stołowy, szachy czy fitness dla kobiet – wyliczała Tara Petkovska.

Macedonia robi wszystko, by osoby dotknięte wojną mo     gły choć na chwilę o niej zapomnieć. Na próżno bowiem szukać tu takich, którzy wieżą w powrót do domu. W Europie, obiecano im dostatnie życie.

 – Wszyscy widzą, co się obecnie dzieje w Aleppo. Nikt nie jest w stanie tam przetrwać, sytuacja jest bardzo niebezpieczna, po prostu nie możemy tam pozostać” – wyjaśniła Amin Mossouff, Syryjka, przebywająca w obozie Winojuk.

– Wojna w Syrii się nie zakończy, to wszystko jest zbyt skomplikowane.  Być może to początek trzeciej wojny światowej, nie sądzę, by walki mogły się zakończyć, dlatego potrzebujemy innego rozwiązania – wskazał syryjczyk Ibrahim Maidini.

Ibrahim, podobnie jak wielu innych mężczyzn wybrał ucieczkę zamiast walki o ojczyznę. Tysięcy z nich znajdują się na terenie Grecji.

Ucieczka imigrantów do Europy zaczyna się na granicy grecko-macedońskiej.  To podróż do tej Europy, której pragną: do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy krajów skandynawskich. Wielu z nich zatrzymało się właśnie w Grecji, w prowizorycznym obozie Idomeni. Obecnie greckie władze transportują ich do zorganizowanych ośrodków. Chodzi o ponad 8 tysięcy osób. Ogromy wyzwaniem jest weryfikacja migrantów. Stąd pomoc m.in. polskiej straży granicznej.

 – My jako małe państwo, jako republika Macedonii, nie mogliśmy sami stawić czoła wielkiej migracji ludów, która rozpoczęła się w 2015 roku – stwierdził minister spraw wewnętrznych Macedonii.

Migracja ludów, dla jednych oznacza ucieczkę przed wojną, dla innych drogę po dostatek, jeszcze inni poszukują sposobu, by w imię Allaha siać w Europie terror.

TV Trwam News

drukuj