fot. sxc.hu

Toruńska prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia ws. billboardów PO

Toruńska prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie billboardów Platformy Obywatelskiej, na których ukazały się kłamliwe informacje na temat o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR.

Chodzi o napis o rzekomym przyjęciu przez dyrektora Radia Maryja 94 mln państwowych dotacji. Śledczy, przy odmowie wszczęcia śledztwa, powołali się na brak interesu społecznego. Stało się tak, choć zawiadomienie do prokuratury w sprawie bilbordów PO złożyło ok. 30 tysięcy osób, które stanęły w obronie o. Tadeusza Rydzyka.

W zawiadomieniu wskazywano kłamliwe treści prezentowane były w różnych miastach w Polsce i (…) mogły wpłynąć na podważanie zaufania „niezbędnego do wykonywania pracy duszpasterskiej oraz pełnienia funkcji dyrektora Radia Maryja”.

Tymczasem toruńska prokuratura poinformowała, że odmowa wszczęcia dochodzenia w sprawie polityków PO motywowana jest „brakiem interesu społecznego w objęciu czynu ściganiem z urzędu”. Co więcej, według prokuratury dyrektor Radia Maryja może samodzielnie – jeśli zechce – skierować prywatny akt oskarżenia.

Uzasadnienie prokuratury jest nieprawdziwe i przewrotne – uważa prof. Piotr Jaroszyński, wykładowca KUL i WSKSiM.

– Jeżeli mówimy o interesie jako o czymś, co ma przysparzać dobra naszemu społeczeństwu, to trudno znaleźć drugą taką osobę, która poświęcałaby się tak, jak o. Tadeusz Rydzyk dla tego dobra. W związku z tym uzasadnienie prokuratury jest nieprawdziwe i przewrotne, bo ona stara się odwołać do takiej kategorii, która jak najbardziej pasuje do o. Tadeusza Rydzyka. Powinien on być chroniony przez urzędy, zwłaszcza gdy zarzuty są kłamliwe i pozostają w ręku różnych graczy politycznych – podkreśla prof. Piotr Jaroszyński.

Postanowienie w tej sprawie jest nieprawomocne. Warto jednak dodać, że żadna z 30 tysięcy osób, które złożyły zawiadomienie, nie otrzymała nawet pisma z postanowieniem odmowy dochodzenia. Powód? Prokuratura stwierdziła, że ograniczy się tylko do publikacji jego sentencji w prasie. O sprawie dowiedział się „Nasz Dziennik”.

RIRM

drukuj