To rozbój pod pozorem prawa

Z prof. dr. hab. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wykładowcą Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Jacek Dytkowski


Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej rozwiązał umowę z Fundacją „Lux Veritatis” pod pretekstem, że nie wykazała ona prawa własności do budynków kompleksu szkolno-akademickiego. Z wstępnych ekspertyz prawnych wynika, że nie miało to żadnego znaczenia prawnego, czy są one własnością dotowanego, gdyż niezależnie od tego stanowią zabezpieczenie zawartej przez niego umowy…


– Na tym etapie rządzącym chodzi o to, żeby zablokować przekazanie należnej Fundacji „Lux Veritatis” kwoty, pod jakimkolwiek pozorem, nawet takim, o którym z góry wiadomo, że jest wyssany z palca. Sprawa będzie rozwlekała się w czasie, a wtedy może jeszcze coś się znajdzie – jakiegoś haka albo kolejny pretekst.


Zdaniem prawników, decyzja zarządu NFOŚiGW może być jedynie przejawem niekompetencji, w którą trudno uwierzyć, ponieważ są granice niewiedzy.


– To jest raczej wyraz nadkompetencji, gdyż oni doskonale wiedzą, co robią, aż za dobrze.


Jaki jest cel tej dyskryminującej bądź co bądź decyzji?


– Jest to użycie struktur państwa, łącznie z jego prawem i aparatem administracyjnym, do niszczenia środowisk katolickich, które potrafią poprzez swoją aktywność, inteligencję i solidarność odnaleźć się we współczesnym świecie i – mówiąc potocznie – być na topie.


Zdaniem zarządu Fundacji „Lux Veritatis”, decyzja NFOŚiGW to realizacja przedwyborczych zapowiedzi premiera Donalda Tuska. Przypomnijmy, że wypowiedzi nieprzychylnych dziełom wyrosłym wokół Radia Maryja.


– Tak, ten jegomość, gdy chodzi o konstruktywne obietnice przedwyborcze, to – jak widać gołym okiem – żartował, natomiast jeśli chodzi o zapowiedzi destruktywne, to robił to poważnie. Podstawy jego programu działania politycznego sprowadzają się do niszczenia katolicyzmu w Polsce. Dlatego dostał tak potężne wsparcie antykatolickich mediów.


Eksperci od ochrony środowiska, komentując tę sprawę, zauważają, że zamiast polityki ekologicznej mamy teraz politykę partyjniactwa. Jak się to ma do twierdzeń partii rządzącej o Polsce jako państwu prawa?


– Środowiska te wyrosły z PRL, ich pojęcie prawa jest czysto nadrzędne, prawem jest to, co służy władzy, pod warunkiem, że jest to władza socjalistyczna lub neosocjalistyczna, a te różne przepisy to zawracanie głowy, można je naginać lub zmieniać, od tego jest parlament lub nadworni prawnicy. Jest to czysty bizantynizm: quod principi placet legis habet vigorem – co podoba się władzy, ma moc prawa. Dlatego tu nam nie wolno ustąpić, trzeba protestować, apelować i nazywać rzeczy po imieniu. Zerwanie umowy to rozbój pod pozorem prawa.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj