To będzie świadomy wybór

Posłowie, którzy świadomie poprą ustawy dopuszczające metodę in vitro,
znajdą się automatycznie poza wspólnotą Kościoła. Przypomniał o tym
ks. abp Henryk Hoser, biskup warszawsko-praski, w wywiadzie udzielonym Polskiej
Agencji Prasowej i – nie tylko w mediach – zawrzało.

Posłowie SLD nazwali arcybiskupa lobbystą, który działał "na granicy szantażu".
"Hierarcha wchodzi w sumienie polityków" – napisała z kolei na łamach "Gazety
Wyborczej" najwyraźniej oburzona Katarzyna Wiśniewska. Publicystka stwierdziła,
że "biskupi krytykują in vitro, od kiedy rząd Donalda Tuska zasugerował
możliwość refundacji tej metody przez państwo". Prawda jest taka, że
zapłodnienie pozaustrojowe biskupi krytykowali na długo przed tym, jak w 1978
roku przyszło na świat pierwsze "dziecko z probówki". Nauka Kościoła
katolickiego w tej sprawie od początku jest jednoznaczna i niezmienna. Inną
rzeczą jest działanie posłów zmieniających światopogląd w zależności od tego, z
której strony wieje wiatr wyborczy. Skoro wielu z nich publicznie deklaruje
swoją przynależność do Kościoła katolickiego, pasterskim obowiązkiem biskupa
jest przypominanie im zasad, które tę przynależność warunkują. Także tych
związanych z ewentualną ekskomuniką.
Jeśli coś w tej sprawie może dziwić, to nie wypowiedź ks. abp. Henryka Hosera,
lecz postawa niektórych dziennikarzy i polityków, którzy wydają się nie tylko
zdziwieni, ale i oburzeni faktem, iż biskup głosi naukę Kościoła katolickiego, a
nie np. ideologię takiej czy innej partii politycznej. Prezydent Bronisław
Komorowski – jak zadeklarował – w sprawie in vitro ma nadzieję na "mądry i
odpowiedzialny kompromis". Trzeba jednak przypomnieć, że misją Kościoła
katolickiego nie jest szukanie kompromisów między dobrem a złem. Jednym z
podstawowych zadań jego pasterzy jest natomiast wskazywanie swoim wiernym –
również politykom – tego, co złe, i tego, co dobre. To, jakiego wyboru dokonają,
zależy już wyłącznie od nich samych. Wczorajszy list biskupów do najważniejszych
osób w państwie przypominający stanowisko i argumenty Kościoła przeciw
procedurze zapłodnienia in vitro ostatecznie odbiera też jakiekolwiek
usprawiedliwienia o jakimś ewentualnym "nieświadomym" poparciu ustawy przez
konkretnego polityka.
 

Sebastian Karczewski

drukuj