TK będzie mógł czasowo zawiesić urzędowanie prezydenta

Trybunał Konstytucyjny, na wniosek marszałka Sejmu, będzie mógł orzec czasową niezdolność prezydenta do wykonywania swojego urzędu. Takie narzędzie daje mu nowa ustawa o Trybunale, którą wczoraj przyjął Sejm. Ustawa trafi teraz do Senatu.

Głównym celem ustawy o TK jest skrócenie czasu rozpatrywania spraw w Trybunale. Jednak znalazły się w niej także inne niekorzystne zapisy.

Procedura czasowego zawieszenia głowy państwa miałaby zastosowanie w sytuacji, gdy prezydent żyje, jednak nie może sprawować urzędu i nie jest w stanie o tym zawiadomić. Zgodnie z ustawą, decyzję o zawieszeniu prezydenta na wniosek marszałka Sejmu podejmowałby TK, w ciągu 24 godzin, na niejawnym posiedzeniu.

Wykreślenia tej regulacji domagało się Prawo i Sprawiedliwość. Poseł prof. Krystyna Pawłowicz ostrzegała przed szkodliwymi skutkami ewentualnego wykorzystania tego zapisu ustawy.

– Wprowadza sprzeczną z Konstytucją procedurę orzekania o czasowej niemożności sprawowania urzędu przez prezydenta, to miałoby się odbyć poprzez akceptację dowolności powodów, z jakimi marszałek Sejmu mógłby wystąpić do TK, żeby orzec czasowe zawieszenie prezydenta. W skrajnej sytuacji można przeprowadzić marszałkowo-konstytucyjny, sędziowski zamach stanu, znosząc prezydenta z urzędu z powodów, których konstytucja nie określa i bez tego wcześniejszego określenia nie można przystępować do określania procedury. Tej procedury nie ma, a projekt przyzwala na dowolne określenie tych powodów przez marszałka. Jako prawnik protestuję – powiedziała prof. Krystyna Pawłowicz.  

Posłowie PiS-u wskazywali także na przepisy, które pozwalają Sejmowi w obecnym składzie wybrać wszystkich pięciu sędziów TK na zwalniające się w tym roku miejsca.

Zastrzeżenia do tego zgłosił poseł PiS-u Wojciech Szarama.

– Opinie konstytucjonalistów były zupełnie oczywiste i jasne. Sejm tej kadencji powinien wybrać trzech sędziów trybunału, a dwóch Sejm następnej kadencji. Taka jest logika zdarzeń, takie są terminy związane z zakończeniem pracy poszczególnych sędziów. Natomiast tu mamy do czynienia z taką sytuacją, w której chce się doprowadzić – poprzez pewien kruczek prawny, zresztą całkowicie nieudolny – do takiej sytuacji, w której będzie mógł być zawarty pewien kontrakt, co do wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jest to sytuacja niedopuszczalna, niezgodna nie tylko z duchem tej ustawy, ale również z duchem Konstytucji. Chcemy mieć w Polsce Trybunał Konstytucyjny, a nie kontraktowy – podkreślał Wojciech Szarama.

Kontrowersje wzbudzają też ułatwienia dla kandydatów na sędziego TK. O to stanowisko będą mogli się ubiegać nie tylko doktorzy habilitowani prawa, ale także te osoby, które przez 10 lat zajmowały stanowiska w instytucjach publicznych związanych z tworzeniem i stosowaniem prawa.

Prace nad całym projektem prowadzono z udziałem sędziów TK; zgłosił go Sejmowi w 2013 r. prezydent Bronisław Komorowski.

RIRM

drukuj