fot. wikipedia

Test cierpliwości NATO

Rosjanie znów testują cierpliwość Sojuszu Północnoatlantyckiego. W minionym tygodniu samoloty NATO, chroniące przestrzeń państw bałtyckich, cztery razy startowały do rozpoznania pięciu rosyjskich maszyn.

Polska pełni obecnie rolę państwa wiodącego w misji Sojuszu, Baltic Air Policing. Przestrzeń powietrzną Litwy, Łotwy i Estonii chronią nasze myśliwce, stacjonujące w litewskiej bazie w Szawlach i myśliwce niemieckie, rozlokowane w estońskiej bazie Amari. Od początku roku, kiedy polskie F-16 przejęły na cztery miesiące nadzór nad przestrzenią powietrzną państw bałtyckich, odnotowano 15 incydentów z udziałem samolotów rosyjskich.

– To jest pewien rodzaj wojny psychologicznej, która ma utrzymywać stan napięcia, być testem rozpoznawczym, do jakiego stopnia lotnicze wojska NATO wykazują czujność. Oczywiście, sytuacja jest zawsze groźna, ale nic nowego – Rosjanie mają od dawna metodę drażnienia krajów, szczególnie wschodniej flanki NATO – mówi prof. Mieczysław Ryba.

Misja Baltic Air Policing trwa od 2004 roku. Trzy kraje bałtyckie wstąpiły wtedy do NATO. Ponieważ nie dysponują własnymi myśliwcami, Sojusz gwarantuje im ochronę przestrzeni powietrznej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj