fot. PAP/EPA

Tarcza antyrakietowa w Rumunii oficjalnie operacyjna

Od dziś w Rumunii działa amerykańska tarcza antyrakietowa. Ruszają także prace nad budową tarczy w Redzikowie na Pomorzu.

Tarcza w Rumunii jest już oficjalnie operacyjna. Dziś odbyły się uroczystości, podczas której ogłoszono gotowość systemu. Wzięli w niej udział: sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg i przedstawiciele władz amerykańskich oraz rumuńskich.

Uaktywnienie tarczy w Rumunii to kolejny etap zainicjowanego w 2009 roku programu europejskiej części tarczy antyrakietowej (European Phased Adaptive Approach). W Rumunii zainstalowano baterię pocisków SM-3 w wersji lądowej (Aegis Ashore). W skład systemu wchodzi także radar wykrywania i śledzenia pocisków balistycznych w Turcji. Elementy są włączone w system dowodzenia i kontroli w amerykańskiej bazie w niemieckim Ramstein. W skład systemu wchodzą też okręty systemu Aegis bazujące w Hiszpanii i uzbrojone w pociski SM-3 w wersji morskiej.

Tymczasem Kreml po raz kolejny powtarza swoje stanowisko, że tarcza zagraża bezpieczeństwu Rosji.

Prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej przypomina, że powstanie systemu antyrakietowego było zagrożone. Działania Rosji sprawiły, że Amerykanie zdecydowali się na realizację inwestycji. Ekspert podkreśla, że system będzie stanowił element stałej infrastruktury.

– Trwają pracę, jeśli chodzi o Redzikowo, a więc w tym sensie pojawiają się bardzo ważne elementy infrastruktury obronnej, które są infrastrukturą stałą. Tego nie można przewieźć i wywieźć, a więc NATO będzie musiało tego bronić. To jest oczywiście dobry sygnał – mówi prof. Romuald Szeremietiew.

W Obwodzie Kaliningradzkim, który graniczy z Polską, Rosja rozmieściła system antyrakietowy S- 400. Obejmuje on zasięgiem 400 km, przez co mogą kontrolować 2/3 przestrzeni powietrznej Polski. Rosjanie prowadzą także prace nad systemem S-500.

RIRM/PAP

drukuj