T. Latos: Trzeba przyjąć kierunek, w którym najważniejszy w systemie jest pacjent, a nie pieniądze

To jest bardzo trudna reforma. Zmiany w służbie zdrowia nie dają efektów natychmiast. Te efekty są odłożone w czasie – powiedział poseł Tomasz Latos. Wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia w audycji „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam poruszył kwestię zmian w służbie zdrowia w Polsce. 

Tomasz Latos wymienił najważniejsze zmiany dokonane przez obecny rząd w sferze służby zdrowia przez ostatnie półtorej roku. Wspomniał również o reformach, które zostaną jeszcze wprowadzone.

– Na razie z tych zmian, które są dokonywane, najbardziej spektakularne jest to, co ma wejść w życie od 1 października, czyli tzw. sieć szpitali. […] Z innych spraw są to leki 75 plus, obecnie procedowana jest też i zostanie na najbliższym posiedzeniu Sejmu przyjęta ustawa o ratunkowym dostępie do technologii medycznych. Tutaj często zdarzało się tak, że pacjenci byli bezsilni, bo byli niejako poza systemem swoją chorobą i trudno im było pomóc. […] Chodzi o bardziej systemowe i lepsze w sensie prawnym ujęcie i stworzenie tych możliwości dla pacjentów. To są również planowane zmiany w podstawowej opiece zdrowotnej. To jest opieka koordynowana, która już jest przypisana do tej sieci szpitali – wskazywał polityk.

Odnosząc się do sposobu prowadzenia polityki zdrowotnej przez rząd PO-PSL poseł PiS podkreślił, że wynikał on z dwóch rzeczy: chęci zdjęcia z siebie odpowiedzialności oraz od dużej ilości środków znajdującej się w systemie.   

– Za tym pomysłem Platformy i PSL-u kryły się dwie rzeczy. Z jednej strony, ponieważ tak trudno sobie poradzić z służbą zdrowia i w zasadzie zawsze […] na całym świecie są pacjenci nie do końca zadowoleni albo wręcz niezadowoleni z tego, co się dzieje w służbie zdrowia, więc to była pokusa takiego troszkę umycia rąk i usunięcia odpowiedzialności od siebie. Jak będzie sprywatyzowane, nie będzie nasze, państwo będzie w mniejszym stopniu za to odpowiadać, to będzie łatwiej nam wobec obywateli, wobec wyborców. To był jeden z powodów. Drugi powód to były oczywiście gigantyczne pieniądze, które są w systemie – tłumaczył gość „Rozmów niedokończonych”.

Wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia podkreślił, że dużym problemem polskiej służby zdrowia jest fakt, że zbyt wielu pacjentów jest przekierowywanych do lekarzy specjalistów, przez co tworzą się tam kolejki. Chcemy to zmienić – zaznaczył.

– Często jest tak, że pacjenci nie chcą być nawet leczeni przez lekarza pierwszego kontaktu. Są też tam zresztą kolejki i przychodzą po skierowanie do specjalisty. Lekarz pierwszego kontaktu chętnie to skierowanie wypisuje i wtedy kolejki przerzucają się, tworzą się u specjalistów. Z kolai jeśli tam nie uda się na czas interweniować, podjąć skutecznego leczenia, to później pacjenci z powikłaniami […] trafiają do szpitala, gdzie ten koszt badania, leczenia, jest najwyższy. Chcemy to zmienić. Chcemy po pierwsze wyodrębnić pewną pulę pieniędzy na diagnostykę, którą wykonuje lekarz pierwszego kontaktu. […] Po drugie, chcemy wprowadzić opiekę koordynowaną – wyjaśnił poseł PiS.

Jako główne przyczyny dużego zróżnicowania w zakresie kondycji finansowej poszczególnych szpitali Tomasz Latos wymienił m.in. kwestię działania menadżerów poszczególnych placówek oraz wycenę procedur.

– Są menadżerowie, którzy lepiej zarządzają ochroną zdrowia i niestety są tacy, którzy zarządzają gorzej. […]To jest z pewnością jedna z przyczyn. Ale tych spraw oczywiście jest dużo więcej. To jest też kwestia wyceny procedur, kwestia tego, co w danym szpitalu jest wykonywane, i w jaki sposób. To jest wreszcie kwestia zbyt małych środków na ochronę zdrowia i nadwykonań, które nie zawsze były płacone albo często nie były płacone. […]To jest wreszcie kwestia czasami niezdrowej konkurencji między publiczną i nie publiczną służbą zdrowia – wskazywał gość „Rozmów niedokończonych”.

Poseł PiS wytłumaczył również podstawowe założenia ustawy o sieci szpitali, prostując jednocześnie nieprawdziwe informacje przekazywane przez środowiska opozycyjne.

– Uznano, że w oparciu o mapę potrzeb zdrowotnych, znając potrzeby na danym terenie, bo one zostały określone, patrząc, jakie są placówki na danym terenie i chcąc zabezpieczyć te najważniejsze potrzeby zdrowotne pacjentów na danym terenie, w danym regionie od rzeczy najprostszych po te najbardziej skomplikowane procedury uznano, że te szpitale warto wprowadzić do sieci i zagwarantować im na 4 lata pewne finansowanie po to, aby mogły się rozwijać i żeby pacjent był bezpieczny. Natomiast te pozostałe, które nie będą w sieci, nie są ani skazane na upadek, ani na jakąś zagładę, ani na nie wiem co jeszcze, jak próbowała zarzucać opozycja. Będą poddane normalnej procedurze konkursowej, tak jak to było od kilkunastu lat i będą mogły uzyskać pieniądze z konkursu. Z pewnością do konkursu będą stawały i tak się stanie – podkreślił polityk.

RIRM

drukuj