fot. PAP/Radek Pietruszka

Sztucznie kreowany wizerunek Polski w zagranicznych mediach

Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski we wczorajszym Polskim punkcie widzenia w TV Trwam podkreślał, że wyimaginowane problemy polskiej demokracji nie są istotne dla Unii Europejskiej. Gość redaktora Krzysztofa Losza zaznaczał, że rzekome łamanie tzw. europejskich standardów przez rząd Beaty Szydło jest tylko sztucznie wytworzoną i nagłośniony sprawą przez niektóre media w Polsce.

W ostatnich dniach wiele ośrodków medialnych zajmowało się „tak istotną” kwestią jak to, że minister Waszczykowski miałby być wrogiem wegetarian i rowerzystów. Niektórzy ulegając takiej narracji w proteście przeciwko ministrowi spraw zagranicznych zaczęli nawet zapowiadać różne happeningi. Tym czasem okazało się, że cała sytuacja – jak tłumaczył sam szef polskiego MSZ-tu – wynikła z wyrwania z kontekstu jego wypowiedzi udzielonej niemieckiemu „Bildowi”.

To jest pewne niezrozumienie, ponieważ ja w tych wywiadach odnosiłem się do pewnych procesów, które od lat toczą się w Europie. […] Po upadku całej koncepcji marksistowskiej, gdzie próbowano wytworzyć społeczeństwo bezklasowe dzisiaj okazało się, że ta neomarksistowska lewica – zwana czasem „lewicą kawiorową” – już przeciwko rozwarstwieniu klas nie protestuje, ale chciałaby to „nowe społeczeństwo” tworzyć poprzez multikulti, wielorasowość, genderyzm itd. […] Odchodząc od komunizmu uznano, że tą ostateczną formacją, która zapanuje nad światem jest jakieś takie genderowe – multikulti, czyli człowiek pozbawiony zasad, religii, patriotyzmu, łamiący normy i standardy obyczajowe. W tych wywiadach, m.in. w „Bildzie”, nawiązywałem właśnie do tego. […] Chciałem powiedzieć, że ta nowoczesna indoktrynacja poniosła klęskę. […] Nagle okazało się, że w naszym kraju te środowiska tradycyjne nie dość, że przetrwały, to jeszcze zwyciężyły w wyborach. W związku z tym te tzw. postępowe środowiska są w szoku. […] Nagle uświadomili sobie, że ich wysiłki prowadzone przez różne ośrodki informacyjne spełzły na niczym. Do tego odnosiłem się w wywiadzie dla „Bilda” tłumacząc skąd jest ten problem i wściekły atak na polski rząd – wyjaśniał minister spraw zagranicznych.

Wszystkie takie negatywne wydźwięki, spowodowane wyrywaniem słów z kontekstu, czy po prostu nie zrozumieniem, w pewien sposób łączą się z tym, że Polska nie ma teraz tzw. „dobrej prasy” za granicą. Jednak – jak podkreślał minister spraw zagranicznych – do takiej sytuacji doprowadziły niektóre polskie antyrządowe media, z których garściami czerpią zagraniczni korespondenci.

Te media nawet inspirują niektóre artykuły w mediach zachodnich przez swoich zagranicznych korespondentów, którzy funkcjonują w Polsce i którzy są zgrupowani, czy współpracują z tymi mediami. […] Oni na zachód przekazują, jak przez kalkę to, co pisze jedna z gazet:, że w Polsce demokracja jest zagrożona, że są podejmowane jakieś decyzję, które nie odnoszą się do wartości europejskich – mówił Witold Waszczykowski.

Chociaż takie artykuły czy felietony pojawiające się za granicą stanowią pewien margines i mogą być nawet sponsorowane przez ludzi związanych z pewnymi politykami to w Polsce są szeroko nagłaśniane i komentowane. Jak podkreśla sekretarz stanu w rządzie premier Beaty Szydło, tak samo jest z wypowiedziami niektórych europejskich polityków, czy komisarzy.

Mieliśmy kilka wystąpień – takich quasi politycznych – urzędników europejskich, którzy dzielili się swoimi pewnymi refleksjami. Wyrażali oni zaniepokojenie w odniesieniu do faktów medialnych, które napływały z Polski.[…] Nie było to stanowisko żadnych instytucji, tylko prywatne zdanie tych polityków. W Polsce kreowane zostało jednak w ten sposób, że jest to oficjalne stanowisko poszczególnych instytucji, w których Ci urzędnicy pracują – wyliczał podobne przypadki minister.

Gość Krzysztofa Losza w programie Polski punkt widzenia podał nawet przykład takiej „interwencji” jednego z polityków europejskich, który – jego zdaniem – wykazał się głębokim brakiem profesjonalizmu. Komisarz Frans Timmermans miał do ministra Waszczykowskiego wystosować list odnoszący się do ustawy medialnej, gdzie odnosił się do faktów medialnych na podstawie, których miał dowiedzieć się, że w Polsce jest procedura zmiany legislacji dotyczącej mediów w związku, z czym domagał się wyjaśnień.

To skrajnie nie profesjonalne stanowisko, dlatego, że tej rangi urzędnik międzynarodowy, zanim zacznie pytać, powinien zasięgnąć opinii własnych ekspertów. Udzieliliby mu oni dokładnych informacje, na jakim etapie jest ten projekt, być może nawet przedstawiliby już przetłumaczony, albo w zarysie w punktach skrót takiego prawa. Dopiero wtedy, jeśli po tych ekspertyzach od własnych doradców pan Timmermans powziąłby przekonanie, że ten projekt może odbiegać od jakiś standardów europejskich to zgodnie z właściwymi procedurami, […] czyli stosują korespondencję dyplomatyczną mógłby poprosić o wyjaśnienie – zaznaczał minister w rządzie premier Beaty Szydło.

W innym przypadku takie działania polityków europejskich mogą sugerować, że są to pewnego rodzaju działania inspirowane medialnie, ale też politycznie, o czym – jak podkreślił Witold Waszczykowski – przekonaliśmy się wczoraj, gdy jeden z tygodników ujawnił sposób działania prominentnych polityków opozycji.

Sposobem działania opozycji jest dzisiaj pomysł wykorzystania m.in. Brukseli, aby domagać się użycia instrumentów europejskich w walce z polskim rządem. Widać ewidentnie, że jest to próba wykorzystania przez opozycję tych instrumentów międzynarodowych do walki z rządem premier Beaty Szydło. Być może jest to też pewien element rozgrywki w samej Unii Europejskiej. Toczy się tam spór kompetencyjny miedzy Komisją, a Parlamentem Europejskim o przywództwo w Unii, w którym sprawa Polska może być tylko pretekstem – zauważył szef MSZ.

Podczas programu, po raz kolejny minister Waszczykowski zdementował, jako by miał wyrazić zgodę na ograniczanie traktatowych swobód i dyskryminację Polaków w Wielkiej Brytanii w dostępie do benefitów socjalnych w zamian za poparcie Brytyjczyków w wybudowaniu bazy NATO w Polsce, o czym pisaliśmy już wcześniej [zobacz więcej].

Jak dostrzegł redaktor Krzysztof Losz po ostatnich manipulacjach słowami ministra spraw zagranicznych w Polsce powstał rwetes medialny. Prowadzący rozmowę zauważył, ze dochodzi do absurdalnej sytuacji, w której twierdzi się, że zamachu stanu dokonuje rząd, a w „zwyczaju” raczej jest, że to zawsze takiego zamachu dokonuje się przeciwko rządzącym. Minister Waszczykowski wyraził przekonanie, że pewnym ośrodkom bardzo zależy, aby doprowadzić do delegitymizacji ostatnich wyborów.

PiS powinno się przecież odebrać możliwość sprawowania władzy. Chciałem zapewnić naszych telewidzów, że w Europie nie toczy się żadna wielka debata na temat rzekomej niepraworządności w Polsce, na temat braków demokracji w naszym kraju. Pojedyncze wypowiedzi kilku polityków, bądź urzędników międzynarodowych, kilka artykułów, które ukazało się tu i ówdzie, to maleńki margines w porównaniu z tymi debatami, które toczą się w Europie. W tej chwili na temat choćby sytuacji wewnętrznej w UE, ewentualnego wyjścia ze wspólnoty Wielkiej Brytanii, na temat, co dalej z Grecją, jak zatamować falę emigrantów, jak rozwiązać kryzys rosyjsko-ukraiński, […] itp. Lista problemów, które są na świecie jest olbrzymia i na pewno na niej nie znajdują się wyimaginowane problemy polskiej demokracji – zaznaczył na kończąc swoją wypowiedz minister spraw zewnętrznych.

Cały program można obejrzeć klikając [tutaj]

RIRM

drukuj