fot. wikipedia.org

Szokujący audyt w Polskiej Żegludze Morskiej

Cygara, biżuteria i bielizna – takich zakupów dokonywali przedstawiciele Polskiej Żeglugi Morskiej, gdy u władzy była koalicja PO-PSL. Grupa została doprowadzona na skraj bankructwa. Ponownie staje na nogi dzięki wprowadzeniu nadzoru komisarycznego.

300 milionów euro – tyle pieniędzy zniknęło z kont grupy PŻM za rządów PO-PSL. To, co działo się w Grupie ma znamiona działalności przestępczej. Chodzi m.in. o nieprawidłowości związane z fikcyjnym obrotem fakturami i praniem brudnych pieniędzy. Ale to nie wszystko. Z publicznych pieniędzy kupowano biżuterię, cygara czy ekskluzywną bieliznę – wskazał Paweł Brzezicki, komisarz w Grupie PŻM.

– Świadczy to o poziomie demoralizacji i deprawacji w przedsiębiorstwie, który był przez ostatnie lata ustalonym porządkiem – zaznaczył Paweł Brzezicki.

Nieprawidłowości udało się wykryć dzięki przeprowadzonemu audytowi.  Kontrola wewnętrzna wykazała, że 90 proc. wydatków opłacanych kartami służbowymi nie ma nic wspólnego z działalnością firmy. Dlatego sprawa trafiła do prokuratury. Skala procederu może być bowiem znacznie większa – dodaje.

– Sprzedano 80 statków w sposób przedziwny, sprzedając w procedurze niespotykanej na rynku. Znaleźliśmy takie dokumenty, w których remont statku na kilka miesięcy przed sprzedażą był znacznie droższy niż cena, jaka została zapłacona PŻM za ten statek. Jest kilkadziesiąt wielomilionowych takich transakcji – mówi Paweł Brzezicki.

Dziś pod nadzorem zarządcy komisarycznego Pawła Brzezickiego Grupa notuje zyski – spłacono zadłużenie, a wszystkie 55 statków, jakimi dysponuje w obecnej chwili PŻM, pracuje na siebie w morzu pod załadunkiem.

Wystarczy przestać kraść! Ale to się dzieli na trzy etapy: po pierwsze, nie kradniemy. To zależy od nas samych. I drugi etap, w którym w tej chwili jesteśmy, to jest etap – nie dajemy kraść innym. Po trzecie, odbierzemy to, co ukradzione – wskazał komisarz w Grupie PŻM.

TV Trwam News/RIRM

drukuj