fot. PAP/EPA

Szefowie unijnej dyplomacji dyskutują o incydencie na Morzu Azowskim 

Szefowie dyplomacji państw Unii Europejskiej dyskutują w Brukseli o incydencie na Morzu Azowskim. Polskę reprezentuje minister Jacek Czaputowicz.

Już teraz sankcje nałożone na Rosję mocno odbiły się na kondycji jej gospodarki.

– Oni nie są już tak zamożni jak kilka, kilkanaście lat temu – wskazuje dr Jan Wiśniewski, ekspert ds. stosunków międzynarodowych, wykładowca WSKSiM.

Nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się poprawić. 

– Ten kryzys się pogłębia. Kończą się rezerwy, które Rosja miała zaoszczędzone z wcześniejszego okresu. To były rezerwy pochodzące ze sprzedaży surowców – akcentuje dr Jan Wiśniewski.

Te słowa potwierdzają statystyki wyjazdów zagranicznych. Jeszcze trzy, cztery lata temu Rosjanie spędzali wakacje w Turcji, w krajach Afryki Północnej i w basenie Morza Śródziemnego. Dziś liczba takich wyjazdów spada. Dr Jan Wiśniewski podkreśla, że Rosja staje przed dylematem, co dalej?

Ale nie tylko ona, bo dokładnie to samo pytanie stawiają sobie w Unii Europejskiej. Dziś w Brukseli ministrowie spraw zagranicznych 28 państw dyskutują o incydencie na Morzu Azowskim. 

– Myślę, że takie jednolite, twarde stanowisko może też pokazać Rosji, że zapędziła się troszeczkę za daleko – podkreśla ekspert ds. stosunków międzynarodowych.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, dziś w Europie nie ma dyskusji o zaostrzeniu sankcji. 

– Te sankcje to obecnie jedyny tak naprawdę straszak na państwo rosyjskie – wskazuje wykładowca WSKSiM

W dyskusji ministrów udział bierze szef MSZ-u Ukrainy Pawło Klimkin. Polskę reprezentuje minister Jacek Czaputowicz. Unia nie wyklucza dodatkowej pomocy ekonomicznej dla Ukrainy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj