fot. PAP/Wojciech Pacewicz

Szef PSL: Ten, kto dał się złapać w sidła politycznych kłusowników, idzie już samotną drogą

Kto sprzeniewierzył się naszej idei, kto wybrał drogę na skróty, dla niego nie ma dziś i w przyszłości miejsca w PSL; kto dał się złapać w sidła politycznych kłusowników, idzie już samotną drogą – oświadczył szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podczas sobotniej konwencji w Kraśniku.

Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w swym wystąpieniu w Kraśniku (woj. lubelskie), że „można być gospodarzem Polski, można być gospodarzem małej ojczyzny lub niewolnikiem, najemnikiem władzy”. Jak dodał, los „najemników” jest na końcu zawsze „podły”.

Kto sprzeniewierzył się naszej idei, kto wybrał drogę na skróty, dla niego nie ma już dziś miejsca w Polskim Stronnictwie Ludowym i nigdy w przyszłości. Kto miał odwagę dać się zhańbić, ten niech bez skargi piętno tej hańby na swym czole nosi, jego sprawa” – powiedział prezes Stronnictwa.

Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił również, że ten, kto „dał się złapać w sidła politycznych kłusowników”, „idzie już samotną drogą”.

Chcę zakomunikować wszystkim tym kłusownikom – nie udało wam się w dniu naszego święta, w dniu kiedy mamy konwencję samorządową (…) rozbić klubu PSL” – powiedział szef ludowców.

Według niego „kłusownicy polityczni”, którzy – jak ocenił – boją się największej siły PSL, którą jest polska samorządowa – przegrali.

Tylko tchórze podkradają, ale swoimi metodami nas nie pokonają (…). Nie damy rozbić PSL, nie damy się wykarczować z parlamentu, nie oddam klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego” – oświadczył Władysław Kosiniak-Kamysz.

Zadeklarował, że PSL będzie przywracać Polsce braterstwo, będzie budować Polskę silną, bezpieczną, która szuka przyjaciół, a nie wrogów, Polskę dumną i solidarną.

Władysław Kosiniak-Kamysz dziękował również wszystkim tym, którzy chcą iść w wyborach samorządowych razem z ludowcami.

PAP/RIRM

drukuj