fot. PAP/Tomasz Gzell

Szef NBP przedstawił sprawozdanie za zeszły rok

Prezes NBP Marek Belka przedstawił posłom informację o działalności NBP w ubiegłym roku. W swoim wystąpieniu dużo miejsca poświęcił podsumowaniu ostatnich lat działalności NBP i RPP.

Podczas wystąpienia w Sejmie oświadczył m.in., że jest zwolennikiem „udomowionego” systemu bankowego. Zaznaczył przy tym, że „udomowienie” nie oznacza tego samego, co „polonizacja”. W przypadku „udomowienia”, jak zaznaczył, nie liczy się, kto jest właścicielem banku, ale, gdzie jest główna siedziba.

Poseł PiS-u Henryk Kowalczyk z sejmowej Komisji Finansów Publicznych mówi, że PiS inaczej rozumie „udomowienie”. Podkreślił, że nieważne jest gdzie jest siedziba banku, ale to, kto nim zarządza. Ma to znaczenie zwłaszcza w sytuacji kryzysu.

– W momencie, kiedy następuje kryzys i kiedy jest trudno o kapitał na rynku, to wtedy może się okazać, że pomagamy swoim, czyli wtedy narodowość tego kapitału będzie miała spore znaczenie. Przeżyliśmy już w Unii Europejskiej taki moment w 2009-2010 r., kiedy to Francuzi, Niemcy stosowali protekcjonizm w różnych dziedzinach: w produkcji, zakupach, kredytach, także to nie jest takie oczywiste, ze tylko siedziba ma znaczenie. Znacznie większe znaczenie ma pochodzenie kapitału – powiedział poseł Henryk Kowalczyk.

W ramach informacji Marek Belka pozytywnie ocenił politykę stóp procentowych prowadzoną przez RPP. Przyznał, że Rada obawiała się, że jeśli za bardzo obniży stopy, to ludzie zaczną wycofywać depozyty z banków, np. do funduszy inwestycyjnych.

Szef NBP poruszył też kwestię kredytów we frankach szwajcarskich. Jego zdaniem, ta waluta może się osłabić; bo „mamy na franku bańkę spekulacyjną”. Wtedy ci kredytobiorcy, którym dzisiaj nakażemy przewalutować (kredyt) na złote, przyjdą i powiedzą: „znów żeście nas oszukali.” – mówił prezes NBP. Ocenił, że pomysły przewalutowania kredytów mogą destabilizować banki. Przestrzegał, więc posłów, by ostrożnie podchodzili do takich pomysłów.

RIRM

drukuj