fot. twitter.com/MON_GOV_PL

Szef MON spotkał się z zastępcą sekretarza generalnego NATO Rose Gottemoeller

Kwestie dotyczące bezpieczeństwa w Europie i obecności grup bojowych NATO w krajach wschodniej flanki Sojuszu były tematem piątkowej rozmowy ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka i zastępcy sekretarza generalnego NATO Rose Gottemoeller.

Rose Gottemoeller przebywała w piątek z wizytą w Polsce z okazji pierwszej rocznicy rozmieszczenia grup bojowych NATO.

Podczas spotkania w Warszawie – jak podaje MON – minister obrony i zastępca sekretarza generalnego NATO podsumowali przebieg dotychczasowych działań grupy bojowej oraz „wskazali na znaczenie jej obecności dla bezpieczeństwa w Europie”.

Omówiono również cele reformy struktury dowodzenia NATO, w tym jej dostosowanie do aktualnych zagrożeń międzynarodowych. Nowa struktura dowodzenia sojuszu będzie jednym z głównych tematów lipcowego szczytu NATO w Brukseli.

Jak poinformował MON, wcześniej Rose Gottemoeller wraz z podsekretarzem stanu w MON Tomaszem Szatkowskim oraz przedstawicielami USA, Wielkiej Brytanii, Rumunii i Czarnogóry przy NATO, odwiedzili Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych Orzysz w Bemowie Piskim. Spotkali się z żołnierzami batalionowej grupy bojowej NATO, która od 12 miesięcy jest elementem wysuniętej obecności Sojuszu na flance wschodniej. W skład grupy bojowej wchodzi ponad 1100 żołnierzy z USA, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Chorwacji i Polski.

„Spotkałam się z żołnierzami amerykańskimi, chorwackimi, brytyjskimi i rumuńskimi. Obecność ta to wielki wkład w wartości, jakie reprezentuje NATO, czyli nie tylko atak, ale i obronność. Wartości, jakie reprezentuje NATO, zawierają się w słowach >>jeden za wszystkich, wszyscy za jednego<<„ – powiedziała Rose Gottemoeller.

„Obecność sił NATO w Polsce jest rezultatem decyzji szczytu Paktu w Warszawie w 2016 roku. Polska jest nie tylko beneficjentem wysuniętej obecności NATO. Razem z kilkoma innymi państwami uczestniczymy w grupie bojowej na Łotwie. W Elblągu ustanowiono dowództwo Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód. Ma ona za zadanie umożliwić skuteczną koordynację funkcjonowania wszystkich czterech grup bojowych Sojuszu, od Estonii po Polskę oraz usprawnić ich współdziałanie z przybywającymi, w razie zaistnienia takiej potrzeby, siłami wzmocnienia, tzw. >>szpicy NATO<<„ – podkreśliło MON w przesłanym PAP w piątek komunikacie.

W dowództwie służą oficerowie z 14 państw Sojuszu. Batalionowe grupy bojowe mają wzmocnić potencjał NATO do odstraszania potencjalnego przeciwnika, a jeśli zajdzie taka potrzeba – również do skutecznej obrony każdego zaatakowanego sojusznika.

Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych Orzysz w Bemowie Piskim jest miejscem ćwiczeń wojsk zmechanizowanych, pancernych, inżynieryjnych, wojsk rakietowych i artylerii oraz obrony przeciwlotniczej. Od roku stacjonują tam żołnierze wielonarodowej batalionowej grupy bojowej NATO pod amerykańskim dowództwem. W skład grupy wchodzą także pododdziały z Wielkiej Brytanii, Rumunii i Chorwacji.

Decyzję o wysłaniu do Polski i państw bałtyckich czterech wielonarodowych batalionowych grup bojowych potwierdził szczyt NATO w Warszawie w lipcu 2016 roku. Celem inicjatywy, określonej jako wysunięta wzmocniona obecność (eFP), było wzmocnienie wschodniej flanki sojuszu. Polska wydzieliła siły do batalionów stacjonujących w Rumunii i na Łotwie.

Oprócz sił przerzuconych w ramach eFP w regionie, w tym w Polsce, stacjonują także wojska amerykańskie, przysłane w ramach operacji Atlantic Resolve.

PAP/RIRM

drukuj