fot. PAP/Paweł Supernak

Szef dyplomacji Węgier: Powiązanie funduszy UE ze sprawą praworządności – sprzeczne z wartościami europejskimi

Zapowiedzi dotyczące powiązania dostępu do funduszy UE ze sprawą praworządności to próba szantażu, która jest bardzo nieeuropejska i ma na celu wykorzystanie źródeł finansowania do politycznych celów – powiedział minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto.

Peter Szijjarto był pytany w Warszawie na wspólnej konferencji z szefem polskiego MSZ Jackiem Czaputowiczem, czy Węgry zawetują przyszły unijny budżet, jeśli znajdzie się w nim proponowany przez KE zapis dot. powiązania dostępu do funduszy z regułą praworządności.

„Czekają nas ciężkie rozmowy nt. siedmioletniej perspektywy, ale to nie pierwszy raz. Wszystkie ramy finansowe dotąd były obarczone takimi debatami. I jednym z aspektów tej debaty były fundusze spójnościowe, więc nic nowego tu nie ma. Nowością jest to, że niektórzy, oprócz tych istniejących uwarunkowań obiektywnych, próbują dołączyć (uwarunkowania) subiektywne, jakieś oceny, jako warunek uzyskania źródeł finansowania z UE. My patrzymy na to, jakby to był jakiś eksperyment” – odpowiedział Peter Szijjarto.

Ocenił, że powiązanie funduszy z regułą praworządności „to jest bardzo przeciweuropejska inicjatywa”.

„Niektórzy wyraźnie o tym mówią, w jaki sposób można uzyskać źródła finansowania. Jeśli teraz ktoś chce zmienić te reguły, to musimy przejść przez bardzo długą procedurę prawną” – zaznaczył minister.

„Ja uważam, że to jest próba szantażu, która jest bardzo nieeuropejska i zupełnie sprzeczna z wartościami europejskimi, jeśli ktoś chce wykorzystać źródła finansowania do politycznych celów” – oświadczył.

Odnosząc się do sytuacji w Polsce i na Węgrzech, Peter Szijjarto podkreślił, że w obu tych krajach „obywatele podjęli decyzję, a rządy działają z legitymacji narodu i tak prowadzą swoją politykę”.

„Najwyraźniej te decyzje nie spodobały się w Brukseli, ale to nie Komisja Europejska ma podjąć decyzję na temat Polski i Węgier, to Polacy i Węgrzy mają podjąć tę decyzję. Dlatego też wszelkie stawianie warunków subiektywnych wobec uzyskania źródeł finansowania jest sprzeczne z interesami Europy i również jest sprzeczne z takimi założeniami, które my formułujemy w ten sposób, że my chcemy silnej Europy” – podkreślił.

„Widzę, że nasi przyjaciele z Zachodu chcieliby w taki sposób przedstawić te źródła europejskie, jakby to miała być jakaś pomoc humanitarna (…) Ale to nie jest tak. Nam się należą te źródła finansowania na podstawie różnych umów” – przekonywał Peter Szijjarto.

Polityk zaznaczał, że Polska i Węgry otworzyły swoje rynki przed wielkimi koncernami zachodnimi w momencie, gdy przystąpiły do UE.

„Na tych rynkach zachodnie przedsiębiorstwa osiągają ogromne zyski, nam się należą fundusze spójnościowe” – zaznaczył minister.

Jak dodał, z jednego euro dotacji unijnej na Węgrzech 70 centów wraca do zachodnich przedsiębiorstw.

„Kiedy mówimy o unijnych źródłach, to my musimy pokazać cały obraz” – mówił Peter Szijjarto.

Do jego słów odniósł się Jacek Czaputowicz.

„Jeśliby w rozwiązaniach zaproponowanych (ws. budżetu) znalazły się zapisy czy rozwiązania niesprawiedliwe, nieprzejrzyste albo nietraktatowe – a jak na razie te dotyczące ogólnego powiązania praworządności takie właśnie są – to trudno oczekiwać, że taki budżet uzyska akceptację wszystkich państw” – ocenił.

Polityka spójności ma na celu niwelowanie różnic w UE, dlatego wspiera głównie biedniejsze regiony Wspólnoty. Zgodnie z unijną klasyfikacją, są to regiony, w których PKB na jednego mieszkańca nie przekracza 75 proc. średniej unijnej. Dodatkowe wsparcie trafia do krajów, których dochód narodowy brutto na osobę jest mniejszy niż 90 proc. średniej unijnej.

Komisja Europejska na przełomie maja i czerwca przedstawi szczegóły dotyczące kolejnego budżetu.

PAP/RIRM

drukuj