fot. PAP/EPA

Szczyt G7 w Brukseli

W Brukseli rozpoczął się dwudniowy szczyt G7, forum polityczno-gospodarcze zrzeszające najbogatsze i najbardziej wpływowe państwa świata. Szczyt G7 po raz pierwszy odbywa się w Brukseli, a jego gospodarzem jest UE. W tym roku w szczycie nie weźmie udziału Rosja.

Główną kwestią będzie poszukiwanie rozwiązań kryzysu na Ukrainie. Kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiedziała, że przywódcy krajów należących do G7 wyrażą poparcie dla reform wdrażanych przez władze Ukrainy. Ostrzegła też Rosję, że Zachód nie zawaha się przed wprowadzeniem dalszych sankcji.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso na konferencji powiedział, że spodziewa się poparcia dwutorowej polityki wobec kryzysu ukraińskiego. Ma ona polegać z jednej strony na wsparciu gospodarczym dla Ukrainy, a z drugiej na utrzymaniu wiarygodnej presji na Rosję, by ta nie ingerowała w ukraińskie sprawy wewnętrzne.

Poseł Witold Waszczykowski, b. wiceminister spraw zagranicznych, podkreśla, że skuteczna presja na Moskwę jest możliwa przy jedności państw zachodu, a jej wciąż brakuje.

– Nie ma takiej woli, aby wywierać presję. Wizyta prezydenta Obamy i jego wypowiedzi o tym, że trzeba wzmocnić obecność wojskową na terenie Europy Środkowej już wywołuje negatywne komentarze w zachodniej części Europy m.in. Niemczech.  Oznacz to, że na zachodzie nie ma jednej recepty dotyczącej prowadzonej rozmowy z Rosją. Nie spodziewam się, aby na szczycie G7 taka jedność zapanowała tym bardziej, że Europa jest dopiero po wyborach do PE, nowe władze PE nie są jeszcze wybrane. Ten szczyt będzie więc raczej jedynie wymianą poglądów – powiedział poseł Witold Waszczykowski.

W najbliższych dniach w Normandii ma dojść do spotkania głów państw europejskich. Zapowiedziana jest także rozmowa kanclerz Merkel z prezydentem Putinem. Według posła Witolda Waszczykowskiego dopiero po tych rozmowach można spodziewać się jakichś ustaleń.

RIRM

drukuj