Syndyk SKOK-u Wołomin zarabia ponad pół mln zł na miesiąc

Syndyk SKOK-u Wołomin zarabia 615 tys. zł miesięcznie – informację tę na posiedzeniu podkomisji przekazał jeden z poszkodowanych.

Deponenci Kasy jako poszkodowani mają wgląd do dokumentów. Na posiedzeniu był też przedstawiciel Komisji Nadzoru Finansowego, który mimo pytań posłów – także z PO – nie zdementował tej informacji i nic nie powiedział na ten temat.

Sam syndyk SKOK-u Wołomin kolejny raz nie pojawił się na posiedzeniu komisji. Co więcej, z informacji przekazanych przez poszkodowanych wynika, że Syndyk SKOK-u Wspólnota bierze 120 tys. zł miesięcznie.

Poseł Maria Zuba, członek sejmowej podkomisji ds. SKOK, powiedziała, że politycy nie doczekali się od przedstawiciela KNF-u wyjaśnień dotyczących  sprawy. Polityk relacjonuje, że po ujawnieniu informacji przez poszkodowanego, przewodniczący komisji z Platformy Obywatelskiej zarządził przerwę w posiedzeniu.

– Przerwa miała trwać 15 minut, a trwała pół godziny. Podczas tej przerwy przedstawiciele KNF-u i posłowie PO byli razem. Po powrocie z przerwy pokrzywdzony, który podał tę informację, poprosił o głos i uściślił, że jest to kwota 615 tys. Tak jak on miał wgląd do dokumentów i mógł to stwierdzić. Dowiedzieliśmy się, że syndyk we „Wspólnocie” zarabia 120 tys. – powiedział to ten sam poszkodowany. W tym momencie ten temat został  zakończony i wyszliśmy bez wiedzy w tym zakresie – powiedziała Maria Zuba.

Z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego przeznaczono 2,2 mld złotych na wypłaty dla poszkodowanych klientów SKOK-u Wołomin. Deponenci wciąż czekają na swoje pieniądze.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wysłali wnioski o sprawdzenie wynagrodzenia syndyka, jak również listy wierzytelności SKOK-u Wołomin do Ministra Finansów, Prokuratury Generalnej i KNF.

RIRM

drukuj