fot. flickr.com

Światowy Dzień Zdrowia

„Pod presją – kontroluj swoje ciśnienie krwi” – pod takim hasłem obchodzony jest w tym roku Światowy Dzień Zdrowia. Eksperci podkreślają, że kontrola ciśnienia krwi pozwala na wczesne rozpoznanie chorób układu krążenia m.in. nadciśnienia tętniczego.

„W tym roku obchody Światowego Dnia Zdrowia skupiają się na nadciśnieniu tętniczym, ponieważ to obecnie jedna z najgroźniejszych chorób cywilizacyjnych” – podkreślił wiceminister zdrowia Krzysztof Chlebus na konferencji prasowej zorganizowanej wspólnie z biurem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Polsce oraz Polskim Towarzystwem Nadciśnienia Tętniczego. Przypomniał, że w Polsce na nadciśnienie tętnicze choruje ok. 10 mln osób, a według prognoz – ze względu na narastającą epidemię otyłości i starzenie się społeczeństwa – do 2035 r. będzie ich ok. 15 mln.

„To choroba niebezpieczna, ponieważ długo nie daje żadnych objawów, nie boli, ale skutki mogą być dramatyczne” – zaznaczył. Dyrektor biura WHO w Polsce Paulina Miśkiewicz podkreśliła, że WHO chce zwrócić uwagę na problem nadciśnienia tętniczego, ponieważ „to najpowszechniejsza na świecie choroba, której można zapobiegać”. Według danych WHO 13 proc. ogółu zgonów na świecie w 2009 r. miało związek z wysokim ciśnieniem krwi. Nadciśnienie przyczynia się do rozwoju chorób układu krążenia, które odpowiadają za 42 proc. ogółu zgonów rocznie w Europejskim Regionie WHO.

Miśkiewicz przypomniała, że czynniki ryzyka wysokiego ciśnienia krwi to m.in. dieta bogata w tłuszcze nasycone, nadmierne spożycie soli, nadwaga i otyłość, brak aktywności fizycznej, nadmierne spożywanie alkoholu, palenie tytoniu oraz stres. Według prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego prof. Danuty Czarneckiej kluczem do wczesnego rozpoznania nadciśnienia tętniczego jest regularna kontrola wartości ciśnienia krwi. „Przy okazji każdej wizyty u lekarza pacjent powinien mieć skontrolowane ciśnienie” – podkreśliła.

Dodała, że obecnie spośród 10 mln Polaków chorujących na nadciśnienie tętnicze, ok. 30 proc. ma nierozpoznaną chorobę, a 36 proc. – jest leczonych nieskutecznie. Prof. Czarnecka zwróciła uwagę, że lekarze mimo niewystarczających efektów prowadzonego leczenia, zbyt rzadko decydują o modyfikacji terapii. Dodała, że istotna jest również współpraca lekarza z pacjentem i budowa zaufania, dzięki któremu lekarz może wpłynąć na właściwe stosowanie leków, a także zmianę stylu życia chorego.

W jej ocenie kluczowe jest też stosowanie przez pacjentów preparatów złożonych, czyli połączenia dwóch lub trzech leków w jednej tabletce. „Preparaty takie mają mniej skutków ubocznych, pacjentowi jest łatwiej wziąć jedną zamiast kilku tabletek, a więc rosną szanse na to, że pacjent będzie długotrwale stosował leki” – zaznaczyła. Prof. Czarnecka podała przykład Kanady, w której dzięki specjalnemu programowi narodowemu, szerokiej edukacji oraz stosowaniu preparatów złożonych udało się w ciągu kilku lat podnieść skuteczność leczenia nadciśnienia tętniczego z 16 do 66 proc.

„Tymczasem w Polsce skuteczność od 2002 do 2011 r. wzrosła z 12 do 26 proc.” – poinformowała. Konsultant krajowy z zakresu hipertensjologii prof. Krzysztof Narkiewicz podkreślił, że w Polsce ryzyko nadciśnienia tętniczego i chorób układu krążenia jest większe z powodu dużego spożycia soli. Według prof. Narkiewicza potrzebna jest regularna kontrola ciśnienia. „Aparaty do pomiaru ciśnienia są coraz bardziej popularne i warto mierzyć ciśnienie np. przez tydzień przed wizytą u lekarza, aby wartości te były bardziej miarodajne” – przekonywał.

Nadciśnienie tętnicze to choroba układu krążenia, która charakteryzuje się stale podwyższonymi wartościami ciśnienia krwi. Powoduje przyspieszone uszkodzenie naczyń krwionośnych, doprowadzając do rozwoju miażdżycy tętnic, co w konsekwencji prowadzi do zawału serca czy udaru mózgu. Skutki choroby mogą obejmować także niewydolność nerek, niewydolność krążenia i demencję. Według WHO nadciśnienie tętnicze stwierdza się, gdy odczyty kilku robionych w różnych dniach pomiarów ciśnienia krwi wskazują wartość 140/90 mmHg lub wyższą.

PAP

drukuj