fot. PAP/EPA

USA: protesty przeciwko wygranej Trumpa

Ok. 1,2 tysiąca osób protestowało w piątek wieczorem czasu lokalnego na ulicach Nowego Jorku przeciwko wyborowi Donalda Trumpa na 45. prezydenta USA – poinformowała francuska agencja AFP.

„To nie jest nasz prezydent! To nie jest nasz prezydent!” – skandowali uczestnicy protestu, z których wielu miało w dłoniach plakaty z wizerunkiem Hillary Clinton, rywalki Trumpa we wtorkowych wyborach prezydenckich.

Podobne demonstracje odbyły się także m.in. w Miami, Los Angeles, Filadelfii i Atlancie.

Redaktor Piotr Falkowski w programie „Warto zauważyć w mijającym tygodniu” na antenie TV Trwam ocenił, że protesty są efektem bardzo negatywnego przedstawiania Donalda Trumpa podczas kampanii wyborczej.

– Poprzedzała te wybory jakaś ogromna histeria, ogromna nagonka na Donalda Trumpa. Zresztą Trump ma ogromną masę wad, rzeczywiście popełnił w czasie kampanii wiele błędów i wiele rzeczy można krytykować, ale to, w jaki sposób był krytykowany przez amerykańskie media, przez  światowe media, jest bardzo przesadzone. Pewnie wśród tych ludzi, którzy w końcu głosowali na Hillary Clinton, powstało takie przeświadczenie, że wygrana Trumpa to jest jakaś tragedia – podkreślał Piotr Falkowski.

Protesty przeciwko wyborowi Trumpa na prezydenta USA organizowane są już od trzech dni, mimo że Hillary Clinton pogratulowała kandydatowi Republikanów wygranej i wezwała swoich wyborców, aby uznali wynik demokratycznych wyborów. Z podobnym apelem wystąpił też prezydent Barack Obama.

Protestujący twierdzą jednak, że nie godzą się na przegraną Clinton, gdyż zdobyła ona nieco więcej głosów bezpośrednich niż jej republikański rywal. Trump uzyskał jednak więcej głosów elektorskich, które według amerykańskiej ordynacji decydują o wyniku wyborów.

Doradca prezydenta elekta Donalda Trumpa, Rudy Giuliani, nazwał uczestników protestów „garstką mazgajów”. Oczekuje się, że były burmistrz Nowego Jorku otrzyma jedno z głównych stanowisk w administracji Trumpa.

PAP/RIRM

drukuj