fot. PAP/CTK

Premier Czech: nie chcemy w kraju „silnej muzułmańskiej mniejszości”

Premier Czech Bohuslav Sobotka oświadczył we wtorek, że jego kraj nie chce mieć „silnej muzułmańskiej mniejszości”. Podał w wątpliwość, czy udana integracja osób wyznających inną religię i pochodzących z innego kręgu kulturowego jest możliwa.

W tym tygodniu wizytę w Czechach złoży niemiecka kanclerz Angela Merkel. W ubiegłym roku do Niemiec przyjechało ponad milion imigrantów.

Sobotka powiedział w wywiadzie dla dziennika „Pravo”, że wśród osób, które najczęściej uczestniczą w organizowaniu zamachów terrorystycznych, są potomkowie imigrantów przybyłych do Europy przed 15-20 laty. Powstaje więc pytanie – podkreślił premier – czy w ogóle jest możliwa udana integracja w społeczeństwie osób pochodzących z obszarów o innej religii i kulturze oraz dlaczego takie osoby ulegają radykalizacji.

– Oczywiście te kwestie są bardziej aktualne w Niemczech (niż w Czechach – PAP). My nie mamy u siebie silnej muzułmańskiej mniejszości i w istocie nie chcemy, by jakakolwiek silna muzułmańska mniejszość się tutaj utworzyła, również gdy spojrzymy na obecne problemy – powiedział czeski premier.

Zastrzegł, że nie można mówić, iż „uchodźca równa się terrorysta”. Równocześnie jednak nie można jako obowiązującego wzorca traktować polityki imigracyjnej Niemiec z zeszłego roku, gdy władze w Berlinie pozwoliły wielu ludziom na wjazd do kraju bez jakiejkolwiek kontroli – podkreślił Sobotka.

– W chwili, gdy do centrum Europy przedostała się ogromna rzesza ludzi, a UE nie zamknęła granic strefy Schengen, zwiększyło się zagrożenie dla bezpieczeństwa – dodał premier Czech.

Kanclerz Merkel odwiedzi w tym tygodniu cztery kraje UE i spotka się z przywódcami 15 innych państw, by omówić m.in. przygotowania do nieformalnego szczytu UE we wrześniu w sprawie Brexitu. Na spotkaniu w Bratysławie unijni przywódcy chcą przeprowadzić debatę o przyszłości i koniecznych reformach Wspólnoty bez Wielkiej Brytanii. Debata w gronie 27 państw została rozpoczęta w czerwcu bezpośrednio po unijnym szczycie w Brukseli.

PAP/RIRM

drukuj