fot. PAP/EPA

Podsumowanie unijnego szczytu w Parlamencie Europejskim

Dzisiejsze obrady w Parlamencie Europejskim zdominowała debata o rezultatach zeszłotygodniowego szczytu Unii Europejskiej oraz nieformalnego spotkania przywódców państw członkowskich bez udziału Brytyjczyków.

Podczas posiedzenia PE głos zabrał przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Jak podkreślał z wypowiedzi wszystkich szefów państw i rządów UE wynikało, że priorytetem jest jedność dwudziestu siedmiu krajów.

 – Naszym celem musi być wzmocnienie zaufania i jedności. Po debatach w ubiegłym tygodniu mogę jasno powiedzieć, że wszyscy przywódcy 27 krajów zgadzają się z tym – akcentował Donald Tusk.

Przewodniczący Rady Europejskiej odniósł się także do sprzeciwu Polski wobec jego reelekcji.

– Jest czymś oczywistym, że w sytuacjach krytycznych, zawsze możemy liczyć na rodaków – ripostował Donald Tusk.

W wyniku sporu o wybór szefa Rady Europejskiej premier Beata Szydło dała jasno do zrozumienia, że nie poprze konkluzji ze szczytu.

– Nic bez nas i bez naszej zgody. Myślę, że warto w tym budynku powtórzyć tą główną zasadę, która buduje wspólnotę i ja to zrobię. Przypomnę, że dla wzajemnego szacunku, dla solidarności, dla budowania wspólnoty, potrzebne jest uszanowanie zdania wszystkich. Nie ma zgody na to, żeby państwo członkowskie, które reprezentuje inny pogląd nie było wysłuchane – zaznaczyła premier Beata Szydło.

Najwyraźniej przewodniczący Rady Europejskiej nie wziął tych słów do siebie. Donald Tusk ma teraz ważniejsze sprawy, jest pochłonięty budowaniem relacji z unijnymi kolegami.

– Chciałbym pogratulować mojemu przyjacielowi Donaldowi reelekcji. To było pierwsze posiedzenie Rady w nowym budynku, więc można go nazwać „Tusk Tower”. Cieszę się, że Donald został wybrany. Mamy nie tylko świetne relacje, ale też bardzo dobre relacje międzyinstytucjonalne – ocenił Jean Claude – Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej.

Ponadto Donald Tusk zapowiedział, że jeszcze przed szczytem rzymskim będzie prowadzona dyskusja o tzw. Unii wielu prędkości. Co ciekawe przeciwny temu projektowi jest europoseł Thomas Mann, członek partii rządzonej przez Angele Merkel.

– Komisja Europejska zaproponowała pięć różnych scenariuszy na temat przyszłości Europy. Jeden z nich mówi o Europie wielu prędkości. W mojej ocenie powinniśmy od tego stronić, ponieważ to daje pewien przywilej. Nie możemy w ten sposób blokować wszystkich krajów – wskazywał Thomas Mann, europoseł z Niemiec.

Również w ocenie polskiego rządu, projekt ten jest skierowany przeciwko Unii i krajom naszego regionu. Jak mówi europoseł Mirosław Piotrowski, to nie jest nowy pomysł. Projekt był już wcześniej forsowany.

– Padały propozycję podziału budżetu Unii na dwa, podziału Parlamentu Europejskiego na dwa itd. Jak to będzie wyglądać w praktyce? Czy np. jeden Parlament Europejski będzie debatował od poniedziałku do środy, a drugi od środy do piątku? Powiedzmy jasno, to nie reforma Unii, a rozbicie wspólnoty europejskiej –ocenił europoseł prof. Mirosław Piotrowski.

Jak widać elity europejskie panicznie boją się, że syndrom zmiany, której przejawem były wybory z 2015 r. w Polsce, może dosięgnąć także ich uprzywilejowanej pozycji. Dlatego w świat poszła informacja, że sprzeciw Polski to objaw schyłku Europy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj