fot. pl.wikipedia.org

Niestabilna sytuacja w Jemenie

Wspierani przez Iran rebelianci Huti zapowiadają przeprowadzenie nowych ataków w Jemenie. Tymczasem kraj pogrąża się w nędzy i głodzie.  400 tysięcy dzieci walczy o życie.

Obecnie pod kontrolą Huti znajdują się północne i zachodnie terytoria Jemenu wraz z jego stolicą – Saną. Rebelianci zapowiedzieli ataki na około 300 obiektów. Ich celem są przede wszystkim miejsca o znaczeniu strategicznym – takie jak przedsiębiorstwa petrochemiczne z infrastrukturą w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz bazy wojskowe.

– Sytuacja się zaogniła, bo Huti opanowali północno-zachodnią część Jemenu. Południowa jest pod rządami Alhadiego – to sunnicki prezydent uznawany przez społeczność międzynarodową i sunnickie państwa regionu, które go wspierają  na czele z Arabią Saudyjską, która prowadzi tę koalicje i stara się umocnić władzę – nazwijmy to – legalnego prezydenta – mówi politolog dr Marcin Szydzisz.

W ubiegłym tygodniu Huti przeprowadzili kilka ataków w Zatoce Perskiej. Zaatakowali dwie przepompownie ropy naftowej. Saudyjski minister energetyki nazwał to aktem terroryzmu przeciwko globalnym dostawcom ropy. Podkreślił również, że wydobycie i eksport ropy w Arabii Saudyjskiej przebiega bez zakłóceń. Celem ataku sabotażowego były również dwa tankowce. Oba statki uległy uszkodzeniu, jednak w starciu nikt nie ucierpiał. Nie doszło też do wycieku ropy.

Od 2015 roku wojna w Jemenie pochłonęła blisko 10 tys. ofiar. Wywołała jeden z największych kryzysów humanitarnych na świecie. Wielu mieszkańców musiało opuścić swoje domy. Dziś są w tragicznej sytuacji.

W kraju nie funkcjonują szpitale, punkty medyczne i szkoły. Panuje głód, brakuje wody i leków.

– Istnieje poważny niedobór leków, w tym insuliny, który jest niezbędny w leczeniu cukrzycy – podkreśla Mirella Hodeib, rzecznik Czerwonego Krzyża w Jemenie.

Ponad 12 milionów dzieci, czyli 80 proc. wszystkich dzieci
w Jemenie, wymaga pomocy humanitarnej. Prawie 400 tysięcy z nich cierpi na skutek ciężkiego niedożywienia i walczy o życie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj