fot. flickr.com

Niemcy. Minister przeciwny pomocy państwa przy samobójstwie wspomaganym

Minister zdrowia Niemiec Hermann Groehe zapowiedział, że jego resort – wbrew orzeczeniu Federalnego Sądu Administracyjnemu – nie przyłoży ręki do śmierci samobójczej nieuleczalnie chorych pacjentów. Zdaniem sądu państwo nie może odmówić sprzedaży śmiertelnej dawki leku.

„Placówki państwowe nie mogą stać się pomocnikiem samobójców” – powiedział Groehe, cytowany w sobotę przez dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Polityk CDU zapowiedział, że jego ministerstwo „zrobi wszystko, co tylko możliwe, by zapobiec złamaniu tabu, jakim jest udział państwa w pomocy osobom chcącym popełnić samobójstwo”.

Jego zdaniem wyrok sądu „podważa wysiłki zmierzające do zapobiegania samobójstwom poprzez pomoc i doradztwo chorym”.

Niemiecki Federalny Sąd Administracyjny orzekł w czwartek, że nieuleczalnie chorym, pragnącym umrzeć pacjentom państwo „w skrajnie wyjątkowych wypadkach” nie może odmówić sprzedaży śmiertelnej dawki środków znieczulających, by mogli popełnić samobójstwo.

Sąd uznał, że w pewnych warunkach dobro osobiste nieuleczalnie chorego obejmuje również prawo decydowania, jak i kiedy chce on zakończyć życie.

U podstaw czwartkowego orzeczenia leżał przypadek kobiety sparaliżowanej w wyniku wypadku. Nie mogąc się pogodzić ze swym stanem, wystąpiła ona do federalnego instytutu ds. leków i produktów medycznych (BfArM) o zgodę na zakup 15 gramów pentobarbitalu. Instytut odmówił, powołując się na ustawę o środkach znieczulających. Ostatecznie kobieta popełniła wspomagane samobójstwo w Szwajcarii.

Jej mąż zaskarżył decyzję BfArM i obecnie Federalny Sąd Administracyjny przyznał mu rację. Jak podkreśla agencja dpa, „w podobnych ekstremalnych przypadkach otwiera to w Niemczech drogę, która dotąd była zamknięta”.

Sędzia Renate Philipp wskazywała podczas rozprawy, że zawarte w konstytucji prawo jednostki do samostanowienia chroni również prawo do samodzielnego zdecydowania o zakończeniu życia. Sędziowie zastrzegli jednak, że może to dotyczyć tylko „bardzo szczególnych jednostkowych przypadków” – odnotowuje agencja dpa.

Zasadniczo ustawa o środkach znieczulających uniemożliwia zakup śmiertelnej dawki w celu popełnienia samobójstwa. Należy jednak „uczynić wyjątek dla ciężko i nieuleczalnie chorych pacjentów”, jeśli z powodu swojej sytuacji postanowili z własnej i nieprzymuszonej woli zakończyć życie, a nie mają do dyspozycji „żadnej rozsądnej alternatywy – np. zaprzestania terapii, przy wspomaganiu medycyną paliatywną”.

Orzeczenie sądu wywołało falę protestów. Niemiecka fundacja zajmująca się ochroną pacjentów skrytykowała wyrok, uznając go za „policzek wymierzony zapobieganiu samobójstwom w Niemczech”.

„Sąd otworzył puszkę Pandory” – ostrzegł szef fundacji Eugen Brysch.

Katoliccy księża biskupi oświadczyli, że państwo nie może decydować o życiu i śmierci. Nie wolno zmuszać państwa do tego, by „wspomagało samobójstwo” – napisali w oświadczeniu księża biskupi.

Prezes Izby Lekarskiej Frank Ulrich Montgomery nazwał wyrok „nieodpowiedzialnym”.

„Tak fundamentalnego problemu etycznego nie wolno redukować do zwykłej decyzji administracyjnej” – powiedział.

PAP/RIRM

drukuj