fot. flickr.com

KE chce zmusić Polskę do przyjmowania uchodźców

Komisja Europejska zagroziła postępowaniami wobec krajów, które odmawiają przyjęcia uchodźców. Komisarz do spraw wewnętrznych powiedział, że Bruksela czeka do września na nadrobienie zaległości. Polska argumentuje, że pomaga w bardziej skuteczny sposób – przekazując środki bezpośrednio do krajów borykających się z wojną.

Zdaniem Danuty Hubner, unijnej komisarz do spraw polityki regionalnej, Polska jeszcze za rządów PO-PSL zobowiązała się do przyjęcia uchodźców z Grecji oraz z Włoch i z tego się nie wywiązała.

– To nie jest przyjmowanie uchodźców na stałe, bo mi się wydaje, że wprowadziliśmy pewne nieporozumienie do opinii publicznej. Tu chodziło o przyjęcie uchodźców, którzy na skutek ogromnie dużej liczby w tych dwóch krajach, musieli czekać bardzo długo na całą procedurę przetworzenia, określenia ich tożsamości i zakończenia tej procedury – wskazuje Danuta Hubner.

Poczucie niepokoju Polaków, że nasz kraj zaleje fala uchodźców, jest nieuzasadnione – uważa komisarz Danuta Hubner.

– Stworzyliśmy takie wrażenie, że chodziło o to, żeby przyjąć 7 czy 8 tysięcy osób, a to chodziło o przyjęcie ludzi do przeprowadzenia procedur i umożliwienie tym ludziom, a potem zdecydowania, gdzie chcą mieszkać. Jak wiemy, prawdopodobieństwo, że zdecydowaliby się na mieszkanie w Polsce, jak do tej pory jest bardzo niewielkie – twierdzi Danuta Hubner.

Komisja Europejska zapowiada, że nikt nie uniknie konsekwencji niedotrzymania zobowiązań w przyjmowaniu uchodźców i straszy karami finansowymi.

Podjęte w 2015 roku decyzje w sprawie relokacji uchodźców zakładały realizację tego programu w ciągu dwóch lat, co oznacza, że we wrześniu tego roku dobiegnie on końca. Jednak Komisja uważa, że po wrześniu zobowiązania nie wygasną.

Polska podlega presji emigracyjnej już od dłuższego czasu. Chodzi między innymi o obywateli Ukrainy. Wydaje się, że Komisja Europejska tego nie zauważa – zaznacza senator Jan Maria Jackowski.

– Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że Komisja Europejska wychodzi poza swoje kompetencje w tym zakresie. Jest to sprawa jasno stawiana, a więc to prędzej czy później będzie elementem, który będzie bardzo szkodliwy dla Unii Europejskiej – mówi Jan Maria Jackowski.

Tymczasem Polska wykazuje się sporą aktywnością w organizowaniu pomocy dla Syrii i Iraku. Ostatnim posunięciem było uruchomienie 1,5 miliona złotych na pomoc medyczną dla Syrii przy udziale papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Jak podkreśla ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji stowarzyszenia, emigranci z Bliskiego Wschodu woleliby pozostać na miejscu, o ile docierałaby do nich pomoc, a już na pewno nie chcą osiedlać się w Polsce.

– Oni nie chcą do nas przychodzić. Głównie chodzi o wysokość zasiłków, które byliby w stanie otrzymać. Wolą Niemcy, wolą Wielką Brytanię. Rodzi się pytanie, jakie zastosować prawo Unii Europejskiej, które zmusi tych emigrantów do przybycia do Polski – zauważa się ks. prof. Waldemar Cisło.

TV Trwam News/RIRM

 

 

drukuj