fot. PAP/EPA

Katastrofa samolotu w Etiopii

Sto pięćdziesiąt siedem osób zginęło w katastrofie lotniczej w Etiopii. Wśród ofiar – jak informują etiopskie linie lotnicze – są także Polacy. Tych informacji na razie nie potwierdziło polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Boeing 737 MAX 8 lecący z Etiopii do Kenii rozbił się tuż po starcie. Nikt nie przeżył.

– Katastrofa miała miejsce o godzinie 8.38 rano, sześć minut po starcie samolot przestał być widoczny na radarze. Na pokładzie samolotu znajdowało się stu czterdziestu dziewięciu pasażerów oraz ośmiu członków załogi – poinformował James Macharia, minister transportu Etiopii.

Łącznie sto pięćdziesiąt siedem osób. Na pokładzie byli pasażerowie z ponad trzydziestu państw.

– Możemy potwierdzić, że na pokładzie było co najmniej 35 narodowości – powiedział James Macharia.

Ze 149 pasażerów, trzydziestu dwóch pochodziło z Kenii. Osiemnastu z Kanady, z Chin ośmiu, z Holandii pięciu, z Egiptu sześciu, z Etiopii dziewięciu. Zginęło także po siedem obywateli Francji i Wielkiej Brytanii oraz ośmiu Włochów i Amerykanów.

– Pozostałe narodowości miały na pokładzie jednego lub dwóch pasażerów. Zaznaczam jednak, że dwie narodowości nie są jeszcze znane – mówił minister transportu Etiopii.

W katastrofie zginęli także Polacy – przekazały etiopskie linie lotnicze. Ilu – tego jeszcze nie wiadomo. Informacje na ten temat ustala polska placówka dyplomatyczna.

Premier Etiopii złożył już kondolencje wszystkim rodzinom ofiar.

– Biuro premiera, w imieniu rządu i ludności Etiopii, pragnie złożyć najgłębsze kondolencje rodzinom tych, którzy stracili swoich bliskich na pokładzie Boeinga 737 linii lotniczych Etiopii w rejsie do Nairobi w Kenii – napisał Abiy Ahmed Ali na Twitterze.

Na lotnisku w Nairobi na wielu pasażerów czekali krewni. Nic nie wskazywało na to, że właśnie doszło do tragedii.

– Kiedy przyjechaliśmy na lotnisko, spojrzeliśmy na tablicę przylotów. Okazało się, że samolot wylądował na czas. To właśnie wskazywała tablica. Mogliśmy zobaczyć wychodzących ludzi, byliśmy pewni, że nasz krewny wyjdzie. Po kilku minutach zobaczyliśmy wiadomości na Facebooku i Twitterze: katastrofa etiopskich linii lotniczych – relacjonował Robert Mutanda, krewny ofiar katastrofy.

Dlaczego samolot runął na ziemię? To wyjaśniają służby. Maszyna była nowa. Do ruchu została włączona dopiero w listopadzie ubiegłego roku.

TV Trwam News/RIRM

drukuj