fot. Katarzyna Cegielska

Bilans zamachów w Hiszpanii

Po zamachach hiszpański  rząd utrzymał obowiązujący dotychczas czwarty stopień zagrożenia terrorystycznego w pięciopunktowej skali. Według władz, komórka terrorystyczna, która stała za atakami w Barcelonie i Cambrils – została rozbita.

Hiszpania jest pogrążona w żałobie po dwóch zamachach, w których zginęło w sumie 14 osób a 130 zostało rannych. Kilka osób wciąż uznawanych jest za zaginione.

Za ofiary przemocy modli się Ojciec Święty Franciszek.

Szef hiszpańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych zapowiedział wzmocnienie środków bezpieczeństwa w zatłoczonych miejscach i obiektach popularnych wśród turystów.

– Eksperci jednomyślnie zaproponowali, a myśmy się  zgodziliśmy, aby utrzymać czwarty stopień zagrożenia terrorystycznego w pięciopunktowej skali – oznajmił Juan Ignacio Zoido, szef hiszpańskiego MSW.

Minister  wyjaśnił, że piąty stopień zagrożenia oznaczałby, iż kolejny atak jest nieunikniony. Katalońska policja podała, że na razie nic wskazuje na to, by miały nastąpić kolejne akty terroru.

– Jeśli pytanie brzmi, czy w tej chwili mamy informacje na temat dalszych ataków – odpowiedź brzmi: „Nie” – zaznaczył Albert Oliva, rzecznik katalońskiej policji.

Trwają poszukiwania  kierowcy furgonetki, który dokonał ataku w Barcelonie. Zdaniem policji był to 23-letni Marokańczyk Junes Abujakub. Śledczy twierdzą, że  jest on jedynym członkiem liczącej 12 osób komórki terrorystycznej, który nadal się ukrywa. Wydano za nim międzynarodowy nakaz aresztowania.

Jak podała policja –  pięciu członków siatki zostało zastrzelonych wczoraj w  Cambrils, czterech zostało zatrzymanych podczas dwóch operacji policyjnych, a dwóch zginęło w eksplozji w domu w  Alcanar. To właśnie  ten budynek  został doszczętnie zniszczony w wyniku środowej eksplozji. Według śledczych był miejscem, w którym zamachowcy od dłuższego czasu planowali ataki.

Największym problemem Europy, zgodnie z wynikami badań przedstawionymi szefom państw na ostatnim posiedzeniu Rady Europejskiej, jest  walka z terroryzmem. To najbardziej budzi obawy w Europie  po atakach w miastach takich jak Paryż, Nicea, Londyn, Berlin, a nawet nie tak dawno temu w Szwecji – akcentował premier Hiszpanii Mariano Rajoy.

Czy jednak politycy podejmą właściwe środki?

– Europa znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ ponosimy skutki złych i nieprzemyślanych decyzji. Pytanie, czy ten problem będzie się potęgował, czy dojdzie do rewizji i podjęcia rzeczywistych działań, które będą mogły wyrwać Europę ze szponów terroryzmu – mówił politolog Marcin Krzyżanowski.

Socjolog Grzegorz Wiński sceptycznie ocenia politykę państw europejskich.

– Kraje  europejskie starej Unii nie wyciągają żadnych wniosków z tych zamachów. Cały czas mówią o polityce solidarności wobec uchodźców, wobec różnic kulturowych, religijnych, natomiast tak naprawdę jesteśmy świadkami wojny. Tzw. Państwu Islamskiemu zależy, by przenieść działania wojenne do Europy. Zamachy maja sparaliżować centra decyzyjne i wywołać strach wśród obywateli. Zamachy będą się powtarzać, bo spotykają się z bierną postawą polityków europejskich – wskazał Grzegorz Wiński.

Hiszpańska policja zidentyfikowała już  trzech z pięciu napastników zastrzelonych w Cambrils. Są to: Mussa Ukabir, Said Aallaa i Mohamed Hjczami, w wieku odpowiednio 17, 18 i 24 lat. Hiszpańskie media, powołując się na źródła policyjne podają, że grupa marokańskich zamachowców z Katalonii mogła ulec radykalizacji pod wpływem lokalnego duchownego islamskiego. Rano śledczy przeszukali jego mieszkanie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj