PAP/EPA

Sudan: rozmowy Tymczasowej Rady Wojskowej i protestujących

Tymczasowa Rada Wojskowa oraz Sudańska Federacja Związków Zawodowych Pracowników i Wolnych Zawodów uzgodniły powołanie wspólnej komisji rozjemczej, która zajmie się rozstrzygnięciem sporów, jakie powstały między nimi. Obie strony wznowiły w środę rozmowy.

„Jesteśmy partnerami, których celem jest zapewnienie bezpieczeństwa Sudanu” – oświadczył w państwowej telewizji rzecznik Tymczasowej Rady Wojskowej, Shams El Din Kabashi.

O przyjęciu zaproszenia wojskowych do rozmów poinformowała też media rzecznik Sudańska Federacja Związków Zawodowych Pracowników i Wolnych Zawodów, Sarah Abdel-Jalil. Nie podała jednak żadnych szczegółów rozmów.

Media wskazują, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Sudańska Federacja Związków Zawodowych Pracowników i Wolnych Zawodów może przedstawić w czwartek swe kandydatury do złożonego z cywilów rządu tymczasowego.

Nie wiadomo jednak, jak do tego odniesie się cała opozycja – zjednoczona pod szyldem „Siły Stojące za Deklaracją Wolności i Przemian”, w której Federacja Związków Zawodowych odgrywa wszakże wiodącą rolę.

Jednym z głównym żądań Federacji Związków Zawodowych Pracowników i Wolnych Zawodów przed wznowieniem rozmów z Radą Wojskową było usunięcie z jej składu trzech oficerów, którzy są podejrzewani o aktywny udział w tłumieniu rebelii, co spowodowało śmierć dziesiątków demonstrantów. Związkowcy chcą rzetelnego śledztwa w tej sprawie, które wyjaśni udział oficerów w gaszeniu buntu.

W czwartek w nocy Reuters podał, że trzech członków Tymczasowej Rady Wojskowej złożyło rezygnacje, ale „są one jeszcze rozpatrywane”. Wśród wojskowych, którzy podali się do dymisji, jest szef komitetu politycznego – generał porucznik Omar Zain al-Abideen, a także generałowie Dżalal al-Deen al-Szeik i Al-Tayeb Babkr Ali Fadeel.

W czwartek w Chartumie mają się odbyć wielotysięczne manifestacje, mające skłonić juntę do przekazania władzy cywilom.

Opozycja deklaruje gotowość do rozmów, ale zarazem zachowuje dużą rezerwę wobec intencji wojskowych – zaznacza w komentarzu AP.

„<Siły Stojące za Deklaracją Wolności i Przemian>” zdecydowały się pozytywnie zareagować na propozycję Tymczasowej Rady Wojskowej ws. wznowienia rozmów. Z otwartym umysłem chcemy się zapoznać z tym, co przewodniczący Rady Wojskowej ma nam do zaproponowania” – zaznaczono w okolicznościowym komunikacie.

W niedzielę organizatorzy protestów, których sceną od czterech miesięcy jest Chartum, ogłosili zerwanie rozmów z Tymczasową Radą Wojskową.

„Chcemy, by wojskowi jak najprędzej oddali władzę złożonemu z cywilów rządowi tymczasowemu” – oświadczył rzecznik Federacji Związków Zawodowych.

W ocenie Mohammeda al-Amina Adela Aziza, który reprezentuje Sudańską Federację Związków Zawodowych Pracowników i Wolnych zawodów w kontaktach z mediami, członkowie Tymczasowej Rady Wojskowej są zbyt blisko powiązani z otoczeniem obalonego prezydenta Omara Baszira.

Federacja jest tego świadoma i dlatego chce zaapelować do społeczeństwa o nasilenie trwających od czwartku protestów – zaznaczył rzecznik. W jego opinii wojskowi zwlekają z odpowiedzią na apele organizatorów demonstracji, wymawiając się tym, że prowadzą konsultacje ze wszystkimi siłami politycznymi.

„Jesteśmy gotowi przedstawić nasz plan i harmonogram okresu przejściowego. Mamy nazwiska wykwalifikowanych specjalistów gotowych objąć poszczególne resorty” – ogłosił w niedzielę jeden z przywódców Sudańskiej Federacji Związków Zawodowych, 28-letni lekarz Mohammed al-Asam. Jak podkreślił, tymczasowy gabinet cywilny powinien przejąć władzę na co najmniej 4 lata.

Możliwości powołania rządu cywilnego nie wykluczył stojący na czele Tymczasowej Rady Wojskowej generał Abdel-Fattah Burhan, który w niedzielnym wywiadzie dla państwowej TV Sunday zadeklarował gotowość do przekazania władzy cywilom – „choćby jutro”. Problemem jest to – jak podkreślił – że sudańskie ugrupowania polityczne mają kłopot z uzgodnieniem kandydatów mających otrzymać poszczególne portfele w rządzie.

„Nasza rola polega na doporowadzeniu rewolucji do pomyślnego końca” – zaznaczył Burhan, który przypomniał, że Baszir i jego poplecznicy trafili do więzienia.

Protesty przeciwko wojskowym rządom w Sudanie przybrały na sile przed tygodniem, kiedy to przed budynkiem ministerstwa obrony w Chartumie zebrał się tłum największy od momentu obalenia wieloletniego prezydenta tego kraju Omara Baszira.

PAP/RIRM

drukuj