fot. wikipedia

Sudan Płd.: Walki w pobliżu pól naftowych

W Sudanie Południowym ponownie wybuchły walki między armią rządową a rebeliantami. W poniedziałek minął termin ultimatum w sprawie zawieszenia broni. Obu stronom grożą sankcje.

Walki wybuchły rano kilka kilometrów od Bentiu – stolicy naftowego stanu Unity. Nie jest wiadome, kto pierwszy otworzył ogień w pobliżu bazy ONZ, gdzie od miesięcy schronienie znajduje 29 tys. ludzi.

W poniedziałek minął termin ultimatum ustalonego przez regionalną Międzyrządową Agencję ds. Rozwoju (IGAD). Siły rządowe pod wodzą prezydenta Salvy Kiira i zwolennicy jego byłego zastępcy Rieka Machara nie zawiesili jednak broni; obaj politycy nie utworzyli też tymczasowego rządu.

Negocjacje pokojowe w Addis Abebie, stolicy Etiopii, nie zostały jednak zerwane.

– Nie wiem, kiedy nastąpi pokój – powiedział we wtorek przywódca rebeliantów Riek Machar w wywiadzie dla Deutsche Welle.

W tym tygodniu delegacja Rady Bezpieczeństwa ONZ podczas wizyty w Sudanie Południowym zagroziła nałożeniem sankcji, jeśli obie strony konfliktu nie dojdą do porozumienia.

– Prowadzimy rozmowy pokojowe. To proces, który może potrwać, nim dojdziemy do porozumienia – powiedział Machar, komentując groźby sankcji w rozmowie z DW.

USA i Unia Europejska kilka tygodni temu ukarały sankcjami przywódców obu stron.

PAP

drukuj