fot. tv trwam

„Stop demoralizacji dzieci” – protest przeciwko wprowadzaniu ideologii gender do gdańskich szkół

W Gdańsku protestowano przeciwko wprowadzeniu elementów „Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym”. Happening „Stop demoralizacji dzieci” to odpowiedz na działania władz miasta, które bez konsultacji z mieszkańcami chcą promować i finansować środowiska LGBT.

Władze Gdańska forsują działania, które zmierzają do seksualizacji dzieci i młodzieży. Zapewniają, że przekazywane dzieciom treści są zgodne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia. Według nich informowanie od wieku przedszkolnego o radości i przyjemności z dotykania własnego ciała czy masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa jest czymś normalnym. Te deprawujące dzieci i młodzież zapisy Karty nie znalazły uznania w trakcie tzw. Panelu Obywatelskiego, na którym mieszkańcy Gdańska mogli wyrazić swoje zdanie.

– Jesteśmy zwolennikami edukacji seksualnej typu „A”, czyli opartej o wychowanie do miłości, do wierności, do abstynencji seksualnej do czasu zawarcia małżeństwa, a miasto Gdańsk chce nam wprowadzić tę agresywną, zideologizowaną edukację seksualną, która będzie promowała masturbacje, rozwiązłość seksualną – mówi Monika Baran z diakonii społecznej Ruchu Światło Życie Archidiecezji Gdańskiej.

– Na jednym ze spotkań modułu urzędnik miasta jasno podkreślił, że tego życzy sobie pan prezydent Adamowicz – dodaje Remigiusz, uczestnik protestu.

– Dla mnie postepowanie prezydenta miasta Gdańska przekracza granice rozsądku – wskazuje Renata Kęsicka.

Rodzice są bardzo zaniepokojeni tą sytuacją. „Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym” to już kolejna odsłona próby demoralizacji dzieci i młodzieży – mówi socjolog Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty.

– Po głosowaniach obywatelskich, w których mieszkańcy odrzucili najbardziej skrajne pomysły związane z prowadzeniem szkoleń antydyskryminacyjnych w przedszkolach, szkołach podstawowych, kolejny próba to była broszura „ZdroweLove” – absolutnie skandaliczny materiał, seksualizujący dzieci, nieodnoszący się do wartości takich jak miłość, wierność, zaufanie. I teraz jest kolejna próba – zaznacza Marek Grabowski.

Rodzice mówią, że działania władz Gdańska naruszają konstytucyjne prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Dlatego – jak akcentują – tylko masowy i zdecydowany sprzeciw może zatrzymać szkodliwe działania wprowadzane przeciwko mieszkańcom Gdańska.

– Ja jestem za tradycyjnym modelem rodziny – chrześcijańskim – i nie wyobrażam siebie, żeby moje dzieci były wychowywane w klimacie, że związki partnerskie i rozwody to jest coś na porządku dziennym, i że coś takiego jest powszechnie stosowane – podkreśla Marcin, uczestnik protestu.

– Ja poruszam się w środowisku o różnych kulturach, różnych wyznaniach i wszyscy mniej więcej na wychowanie naszych dzieci patrzymy w taki sam sposób. Nie jest prawdą, że to, co próbuje nam prezydent narzucić, jest zachętą do wolności, tylko tak naprawdę jest przeciwstawieństwem wolności – zaznacza Monika.

– Jeśli to wszystko się rozwinie i ta edukacja seksualna wejdzie do szkół, to też moje dzieci będą na to narażone. Chcę, żeby one wychowywały się w takim duchu jak ja się wychowywałam, gdzie jest ta edukacja typu „A” – wychowanie do życia w rodzinie, która promuje czystość przedmałżeńską, promuje wierność – dodaje Renata Kęsicka.

– Promowane są środowiska LGBT, które chcą walczyć o swoje przywileje, o to, aby w Gdańsku zaprowadzić tęczowa rewolucję, która właśnie będzie wchodziła do szkół. To ma być taka pełzająca rewolucja, która wchodzi do instytucji, urzędów, szkół. Jesteśmy przeciwni temu i jesteśmy tutaj, żeby zaprotestować przeciwko temu – mówi Krzysztof Kęsicki.

Gdańsk finansuje z pieniędzy budżetu miasta organizacje pozarządowe wspierające ideologię gender. Stowarzyszenie „Waga” i „Krytyka Polityczna” w tym roku otrzymały z budżetu Gdańska ponad 200 tys. zł. Z kolei Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek w Gdańsku ma otrzymać 500 tys. zł.

TV Trwam News/RIRM

drukuj