fot. PAP/Adam Warżawa

Stocznia Gdańska wraca w polskie ręce

Agencja Rozwoju Przemysłu podpisała w czwartek umowę o przejęciu całości udziałów spółki od ukraińskiego inwestora.  Kolebka „Solidarności” ma w przyszłości konkurować z zagranicznymi stoczniami. Eksperci wskazują jednak na możliwe problemy w drodze do założonych celów.

– Dzisiaj Agencja Rozwoju Przemysłu przejmuje kontrolę nad Stocznią Gdańską i firmą GSG Towers, to jest ważny moment, spełniły się efekty prac wielomiesięcznych zespołów negocjacyjnych – powiedział Andrzej Kensbok, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu.

Do tej pory 81 proc. akcji Stoczni Gdańskiej i 50 proc. udziałów GSG Towers znajdowało się w rękach ukraińskiego inwestora. Co jak podkreślał Andrzej Kensbok nie pozwalało na rozwój stoczni.

– Dotychczasowe działania, które były podejmowane, pozwalały trwać tym podmiotom. Nam natomiast zależy na tym, aby one się rozwinęły – akcentował wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu.

Cały proces negocjacyjny trwał ponad siedem miesięcy. Przejęcie stoczni to kluczowy moment w historii polskiego przemysłu stoczniowego podkreśla Adam Krzemiński, wiceprezes Zarządu Stoczni Gdańskiej i GSG Towers.

– Będziemy mogli rozpocząć przebudowę tych zakładów w aspekcie nowych kierunków działania, nowych technologii i nowego sposobu organizacji – wskazywał Adam Krzemiński i dodał, że stocznia poza przemysłem okrętowym zajmie się także energetyką wiatrową.

– Będziemy wprowadzać nowe produkty, jeśli chodzi o obszar okrętownictwa. W obszarze energetyki wiatrowej chcemy wejść na nowy rynek dla nas czyli elektrownie wiatrowe obszarowe – mówił wiceprezes Zarządu Stoczni Gdańskiej i GSG Towers.

Jednak zakład ukierunkowany będzie przede wszystkim na współpracę z innymi firmami dodaje Marcin Chludziński, były prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

– Jest w Polsce wiele podmiotów, które są produkcji stoczniowej i one mogą ze sobą synergicznie współpracować. Budowa statku to nie jest jeden podmiot, to jest wiele podmiotów, które muszą współpracować i składać się na produkt ostateczny, a więc stocznia ma szanse w łańcuchu dostaw europejskich – podkreślał obecny prezes KGHM Polska Miedź.

W procesie przygotowania stoczni prowadzone będzie kształcenie nowych specjalistów, którzy wypełnią braki w kadrach stoczni.

To destruktywne dla stoczni działania rządu PO-PSL doprowadziły do wyjazdu z kraju wielu wykwalifikowanych pracowników – zauważa Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

– Przemysł stoczniowy przez lata był zaniedbany i tak naprawdę przenosił się w ramach Unii Europejskiej do naszych niemieckich przyjaciół. To, że otwieramy się na morze jest też konsekwencją, że będziemy mieli też stocznie – wskazywał ekspert.

W Stoczni Gdańsk i GSG Towers pracuje obecnie prawie 860 osób. To o wiele mniej niż w roku 2006, gdy stocznia zatrudniała prawie 10 tysięcy pracowników.

TV Trwam News/RIRM

drukuj